Bierki na Ugorach grają

Bóg rzyga bytem w jałowe bezdroża,

Ja rzygam z Nim w piach, w nicości ciemność.

Niech spłonie wszystko, co wzeszło spod noża,

Zmieniona w krew ta każda daremność.

 

Pękła cierpliwość, czas pyłem osiada,

Ciężki jak żwir na zgasłej powiece.

Dość banków, czeków – marna to fasada,

Gdy brnę w kłamliwej i gęstej posoce.

 

Z łaski najwyższej niech przyjdzie zagłada,

Koniec wszystkiego, co tętni i mami.

W trupi mrok Droga Mleczna opada,

Gdy stal się jedna z moimi żyłami.

 

Niech cięcie czyste, zimne i mściwe,

Przetnie na oślep Boże urojenie.

Wszystko, co martwe i co jeszcze żywe,

W ostateczne niech wejdzie milczenie.

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania