Billy Holiday
Niedzielne popołudnie. Dobrze oświetlony pokój, dużo zielonego szkła, plecione wiklinowe fotele, a na nich poduchy. Wszystko polane secesyjnym sosem. Obserwuję, jak rosną paprotki. Patrzę na ich lekko poruszające się cienie. W środku domu odkrywam miejsce, gdzie najlepiej palić kadzidła.
Śni mi się olbrzymie akwarium. Właściwie sanatorium, takie jak na linorytach Gielniaka. Wyrasta nagle, pośrodku ogrodów działkowych, jakby było tu od zawsze. W holu stoi grająca szafa. Stare romanse mieszają się z pozorną pustką korytarzy. Uśpione miejsce pomiędzy popołudniem a zmierzchem.
Nienagannie ubrany recepcjonista na tle kredensu mojej matki — dość nędznego zresztą. Nie wiem, gdzie jest mój pokój. On uśmiecha się i wręcza klucze.
Wiśniowa czerwień korytarzy.
Wiklinowe fotele.
Błękitny papierosowy dym i stolik z kawą.
Mam wrażenie, że zaraz mnie zemdli. Wystrój jest perfekcyjnie dobrany do przestronnych wnętrz pełnych słońca i przemieszczających się cieni paprotek. Billy Holiday stoi nad kobietą w lekkim rozkroku. Ma nienagannie skrojony garnitur. W oczach lekka kpina. Przypomina bohaterów opowiadań Raymonda Chandlera.
Ona doskonale widzi siłę jego pragnienia.
Nie musi nawet patrzeć mu w oczy.
Czuje swoją przewagę i z chłodną obojętnością kontempluje scenę. Zieleń filiżanki kawy stanowi niezwykłe tło dla gałązki orchidei. Na stoliku leży porzucony kwiat. Tuż obok pojawia się ktoś, kto jej pragnie.
W myślach — japońskie herbaciane pawilony.
Odrobina złota na ścieżkach.
Opadłe liście miłorzębów pozostawione własnemu losowi.
Kiedy ponownie spogląda mu w oczy, on milcząc podaje jej kartkę:
Nigdy się we mnie nie zakochasz.
Odejdę, kiedy będę chciał.
Nic ode mnie nie dostaniesz.
Zamiast myśli rozlewa się w niej ciepło. Ciepło, za którym tak tęskniła.
Komentarze (8)
Uciekając od sacrum, powiem że obserwowany bohater z przeszłości, szanuje kobietę w rodzącej się epoce emancypacji, bo nie zniewoli jej siłą. I ona jest mu wdzięczna za deklarowane ciepło bezpieczeństwa. Billy to pozytywny samiec, dający sobie jedynie prawo terminu odejścia i niezaspokojenia, Czyli, chce panowania nad jej czasem i niczego więcej. Na marginesie, Holiday, ta znana, była kobietą. Mniejsza, nie wkręcasz chyba wątku lesbijskiego, mam nadzieję.
Nie bez powodu ta miniatura pojawia się 8 marca :)
Pozdro.
5!
Myślę, że Billy jest samcem, którego można pragnąć. Nie jest słodkim papciem z bukietem tulipanów i przepraszającym uśmiechem dla swojej "księżniczki". Kobiecość jest twórcza, pierwiastek męski to siła niszcząca - na tym polega równowaga energii.
Billy to imię męskie. Wokalistka Holiday, o której myślisz, miła na imię Billie. Trochę zamierzona zbieżność imion, bo piosenki Billie Holiday pasują mi do klimatu tej miniatury. Holiday Inn to także nazwa hotelu. Jak najbardziej w klimacie.
Dziękówa i pozdrówa ;)
Dzięki za wyjaśnienie.
Miłego dnia albo nocy, bo chyba mieszkasz o wiele dalej.
Ona doskonale widzi siłę jego pragnienia.
Nie musi nawet patrzeć mu w oczy.
Czuje swoją przewagę i z chłodną obojętnością kontempluje scenę.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania