Bimbam sobie
Chmury zawisły leniwie niczym dym ogromnej lokomotywy i za nic mają pośpiech, z jakim świat mknie do przodu. Słońce i niemilknące w głowie świerszcze nastroiły mnie pozytywnie. Zostawiam za sobą to, co wczorajsze, już niepotrzebne. Oddając się w posiadanie chmurom, czuję, że wszelkie szaleństwo jest poza mną. Cieszy każda minuta, przebimbana, bezpowrotnie stracona.
Najbardziej cieszą poranki, które są jak modlitwa do dobrego Boga. Brak pytań i wątpliwości. Jesień jak złota myśl zaprasza do niespiesznych obserwacji. Leżak i koc. Z wnętrza domu ktoś śpiewa, by cieszyć się każdym dniem. Zwłaszcza gdy słońce, błękit jak puchowa kołdra i brak przymusu życia.
Ponad sosnowy las wystrzeliły czupryny brzóz. A jeszcze wczoraj ich tu nie było.
Komentarze (7)
Poranki są piękne, cisza i spokój.
Poranki pomiędzy jawą, a snem. Czas, gdy nadal wydaje się nam, że potrafimy latać.
Nastrojowe..
Bardzo...
☀️☀️☀️☀️☀️
Tekst jest afirmacją. Pisanie o sobie takim, jakim chciałoby się widzieć. To zaklęcie zmieniające szarą rzeczywistość w rajski ogród.
Ale super 😍jakbym przeniosła się w las do domku na taras :)
Wszystko się zgadza. Zapraszam częściej na kawę i sernik. Będziemy podglądać wiewiórki ;)
Andrzej B. Ooo wiewiórki są slodziaszne
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania