Binominalne
Zaczęło się lawendowym polem,
łąkowym westchnieniem
z islandzkim spojrzeniem.
Twoja rozesłana nadzieja, zadarniała pospolite smutki,
a brodate uśmiechy dla osikowych lęków niczym odtrutki.
Rozedrgane płatki, chwiejące łodygi, okrywowa tuliła opieka.
Lecznica osobowości, zwartego pokroju i wonnych posiadłości.
Bukiety przetrwania
na skale i wodzie
i tylko pojąć nie mogę
...
jak przetrwał Szlachetny Linneusz
na ugorach aptekarskiej dokładności?
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania