Binominalne

Zaczęło się lawendowym polem,

łąkowym westchnieniem

z islandzkim spojrzeniem.

Twoja rozesłana nadzieja, zadarniała pospolite smutki,

a brodate uśmiechy dla osikowych lęków niczym odtrutki.

Rozedrgane płatki, chwiejące łodygi, okrywowa tuliła opieka.

Lecznica osobowości, zwartego pokroju i wonnych posiadłości.

Bukiety przetrwania

na skale i wodzie

i tylko pojąć nie mogę

...

jak przetrwał Szlachetny Linneusz

na ugorach aptekarskiej dokładności?

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania