bio-gram
w przeludnionym hospicjum
samotność nie śpi
w pojedynkę kawałek po kawałku
rozkłada nadzieje na agonie
dłonie głaszczą ból
jest terminalny - minie gdy zwieńczy
życiorys
skrócony akt umierania
zaczyna się od parcia
cięcia pępowiny
pierwszy oddech i krzyk cichnie
na końcu korytarza hospicjum
które umownie nazywamy życiem
aby móc brać za dobrą monetę
słońce w prenatalnej pozycji
o świcie
_____________
Maj 2018
Komentarze (5)
TseCylia↔Wiersz skłania do zastanowienia. Nie za dużo słów, a mówią wiele.
Pozdrawiam:)
Warto w wierszach oszczędzać słowa, by powiedzieć więcej.
Dzięki
Wracam kolejny raz i rozbieram trzecią strofę na części. Zastawiłaś chyba jakąś pułapkę, w którą prawdopodobnie wpadam tworząc sobie schemat.. Muszę chyba o tym wierszu zapomnieć by go jeszcze raz przeczytać i rozświetlić TEN moment.
Piliery, zatem zapraszam do ponownej lektury, już po zapomnieniu:)
Korytarz hospicjum nazywacie życiem? Należałoby zatem nauczycieli j. polskiego nazwać nieudacznikami - składnia kaleka, trudno takie to nazwać pisaniem.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania