Bitwa o życie
Po wielomiesięcznych i nieprzerwanych ulewach, nastały w końcu dni pogodne, lecz wszystko było zalane wodą, która nierzadko przykrywała domy, była też świadkiem walki o byt ludzi, ratujących się przed skutkami klęski żywiołowej i jednym z nich był Stefcio.Uciekał sobie Stefcio przed bandą wygłodniałych rekinów, które w wyniku niszczących działań wody wydostały się z oceanarium i niepodzielnie rządziły na tym bezkresnym oceanie siejąc śmierć i terror.Kolejną ich ofiarą miał padło Stefcio, ale okazało się, że jest on ciężkim do zdobycia łupem, albowiem dzięki jego niezwykle wysportowanemu ciału, zdołał na tyle szybko płynąć iż nawet superszybkie rekiny nie potrafily go dogonić, ale i on w końcu zaczął tracić siły i dystans między nim a rekinami zmniejszał się coraz bardziej.Ta bliskość stawała się coraz bardziej niebezpieczna,aż w końcu zaczął je mieć na ogonie.Czas naglił i ryzyko rozszarpania Stefcia przez rekiny zwiększało się z każdej minuty coraz bardziej, ale na horyzoncie zjawiła się do połowy zalana chata, zapewne opuszczona, więc Stefcio mógłby bez problemu otworzyć drzwi, które nie były zamknięte na klucz.Dystans do domu się zmniejszał, ale i dystans rekinów do Stefcia też, aż w końcu dotykały zębiskami jego stóp, lecz w ostatniej chwili kiedy rekin już zabierał się za pierwszego gryza, Stefcio dopłynął do drzwi, otworzył je a tam stało 20-ścia rekinów z nożami, widelcami i przywiązanym białymi chusteczkami i do gardzieli(kulturka a jakże) i zapytały Stefcio:"masz ochotę na małą przekąskę kochanie" i wciągnęły Stefcia do środka.Resztę pozostawmy w milczeniu, bo to tylko spowoduje obrzydzenie wielu osobom obiadu.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania