błąd odbicia

wchodzę tam bez wejścia

bo drzwi i tak są tylko umową

że coś się zaczyna

 

światło rozciąga mnie skraca

robi ze mnie coś pomiędzy wersjami

i żadna z nich nie wygląda na prawdziwą

 

może jestem tylko opóźnieniem

może błędem w odbiciu którego nikt nie poprawił

może zawsze docieram za późno

do miejsc w których już byłam

i dlatego wszystko wydaje się znajome

ale nigdy nie do końca moje

 

nie wiem czy jestem jedną osobą

czy miejscem w którym coś się zbiegło

na chwilę zbyt gęsto

 

czy samo patrzenie na siebie

też jest formą zgubienia

Średnia ocena: 4.0  Głosów: 7

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (2)

  • Grafomanka 2 godz. temu
    ''wchodzę tam bez wejścia
    bo drzwi i tak są tylko umową
    że coś się zaczyna''

    Wchodzę, gdzie chcę, a jeśli chcę, mogę wejść wszędzie, drzwi nie mają znaczenia, znaczenie ma umowa, w której coś się zaczyna, jest otwarciem... I tutaj dywagacje, gdzie jest to miejsce bez wejścia, a jeśli jest, oznacza to, że trzeba będzie wyjść?
    Tak można wchodzić w siebie, we własne ja. Poznawać siebie, poznawać gruntownie, z każdą słabością czy siłą...

    ''światło rozciąga mnie skraca
    robi ze mnie coś pomiędzy wersjami
    i żadna z nich nie wygląda na prawdziwą''

    Jak pisałam wyżej, to wejście łączy się z poznaniem siebie, Trzeba stanąć w świetle i pozwolić sobie spojrzeć na siebie z różnych stron, tylko, jak widać, to nie jest łatwe. Strony nie zawsze da się połączyć, zespolić, jakbyśmy byli sprzecznościami w sobie. Może to przez wewnętrze lęki, kompleksy, brak pewności siebie?

    ''może jestem tylko opóźnieniem
    może błędem w odbiciu którego nikt nie poprawił
    może zawsze docieram za późno
    do miejsc w których już byłam
    i dlatego wszystko wydaje się znajome
    ale nigdy nie do końca moje''

    Tutaj mamy pewne odpowiedzi, w tym wersie ''wszystko wydaje się znajome ale nigdy nie do końca moje''

    Skojarzyło mi się z cudzoziemką... niby jest się u siebie, niby zna się język tubylców, ale nie do końca można się z nimi utożsamić. Dlaczego? Ano może być tak, że inni biorą, mogą też nazywać szczęściem wszystko to, co daje los. Nie pytają, nie wnikają... po prostu biorą i żyją.
    A przy nich, tuż obok, żyją ludzie, którzy odczuwają podwójnie i w tym poczuciu dwoistości, kiedy rozum i emocje toczą walkę między sobą o uczucia wyższe, a nade wszystko kiedy rozkładają te emocje, analizują by współistniały z rozumem, do głosu dochodzi, ja to nazywam: patologiczna wrażliwość. I ta wrażliwość, moim zdaniem, może doprowadzać do zagubienia, wyobcowania... a co najgorsze może skrzywdzić, nie tylko skrzywić, ale właśnie skrzywdzić siebie.

    ''nie wiem czy jestem jedną osobą
    czy miejscem w którym coś się zbiegło
    na chwilę zbyt gęsto''

    Nadal trwa analiza. Rozkładanie wszystkiego na czynniki pierwsze, szukanie odpowiedzi. W sobie...

    ''czy samo patrzenie na siebie
    też jest formą zgubienia''

    I tutaj jest cały dramat wyrażonych emocji... domknięcie obrazu, dociśnięcie zebranych danych.

    Wiersz jest swojego rodzaju psychologicznym przejściem przez siebie, próbą zrozumienia emocji, które przychodzą, w które trzeba wejść i odnaleźć siebie...

    Przepraszam, że rozpisałam się, ale chciałam zrozumieć...
  • Dusza_boli
    Bardzo mi bliskie jest to, że odczytałaś w tym próbę dotknięcia siebie, nawet jeśli każda wersja tego „ja” mówi coś innego.
    Dziękuję za ten głos.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania