Bladź
Behexenicum, albo Celebration of God’s Fall
wieczorny ritual of iron and blood, odurzenie piaskiem
przegryzam soczyste jabłko Adama
na prześcieradle rysujesz mój dom. rodziców.
zgarbione staruszki. zostawiasz powidoki, kwiaty
kropelki na oszronionym lusterku
czasami każesz dzieciom zbierać czarne kłosy
jednemu zawieszasz łańcuch na szyi
. boli, ale się nie skarży. wszystkie przywykły.
twoje palce parzą, zbierają się w stada
skończyłaś się przy samym filtrze, zanim zdążyłem
cię zgasić. wypluć. uboższa o jeszcze jeden
koszmarek z tektury i mgły.
dzieci przynoszą ci czarne kłosy
ale już nie patrzysz
Komentarze (16)
mój wczesny wiersz. wszystkiego najmroczniejszego z okazji Święta Zniczy. niech Wam świecą na lastryko.
Nie zachwyca. A poważnie, nie przemawia do mnie, bo tego ni w ząb nie rozumiem.
kompletnie niezrozumiały , chaotyczny i bezsensowny wiersz
To mamy te same wrażenia artystyczne.
Oj weźcie, to łatwe i proste jak sznurek w kieszeni martwego Alladyna...
no dobra, przyznaję - to wiersz o pewnej upojne nocy z kozą o imieniu Czesława.
Czesława Kiszczak?
Ciekawy1 tak, kochaliśmy się w jej szafie na teczce Bolka.
Florian Konrad ale to był Czesław.
pół Polski wie, że był obojnakiem...
Zadziora z niej, zawsze wygrywa :)))
pewnie :)
Przykozaczyl żeby nie posmucic? I tak posmucil. Czasem trzeba.
Kilka wersów - złoto.
Całość jakoś koło mnie.
Bardzo dobry wiersz, najlepszy jaki czytałam na ''Święto Zniczy''
dziękuję :)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania