Błędy, za które płacimy wszyscy

Szła przez las. Miała na sobie długą suknię. Był środek nocy, a ona musiała iść. Nie mogła się zatrzymać. Potykając się o korzenie, nieustannie zmierzała do celu, którego nie znała. Podniosła wyżej materiał i kontynuowała marsz. Nie zwracała uwagi na wyjące w oddali wilki. Należała do osób, które podskakują ze strachu na jakikolwiek szelest liści. Jednakże tym razem nic sobie z tego nie robiła.

W końcu dotarła do polany. Zatrzymała się na chwilę. Przestąpiła z nogi na nogę, a jej skórzane trzewiki otarły się o leżące na ziemi kamienie. Okręciła się powoli wokół własnej osi. Wyciągnęła ręce w stronę nieba i spojrzała na gwiazdy. Zaczęła recytować słowa w dziwnym języku.

- O demonie, przybądź do mnie. Ukarz się swojej wiernej służebnicy. Bądź pozdrowiony, o bezduszny.

Przed nią powstała dziura. Jaśniała na biało i rozświetliła całą okolicę. Ale nic bardziej mylnego niż to, że demon powinien mieć ciemne przejście. I ona o tym wiedziała. Im jaśniejszy kolor, tym większą moc miał przyzywany. Dalej recytowała zaklęcie, które miało przywołać i spętać demona tak, aby był jej sługą na okres równy jej teraźniejszemu wiekowi. A ta wyglądała na 15-cie lat. Strach nie mógł jej opanować ani na chwilę, ponieważ gdyby tak się stało, demon natychmiast zabrałby jej duszę.

Wszystko szło dobrze, póki potwór nie pokazał się przyzywającej. Wówczas przerażona siłą, która biła od istoty, potknęła się w zaklęciu. Skutek był natychmiastowy. Przyzwany rozwarł swoje szczęki i z głośnym rykiem przeciął swoimi pazurami ciało tej, która śmiała go wezwać. Trysnęła krew. Jej dusza wyleciała ze swojej ziemskiej powłoki i wleciała prosto w rozwartą paszczę demona.

Gdy nadszedł świt, ludzie z miasteczka wyszli szukać młodej Lisy. Znaleźli jej ciało na polanie obok wielkiej wypalonej dziury. Oczy miała mlecznobiałe. Natychmiast kazano przyprowadzić wóz, aby można było przewieść jej ciało na rynek, gdzie miało spłonąć. W końcu trzeba było mieć pewność, że ta czarownica nigdy się nie obudzi.

Tylko ci ludzie nie zdawali sobie sprawy z jednej rzeczy. Mianowicie z tego, że Lisa już idąc do lasu miała mlecznobiałe oczy. Nie była wiedźmą, nigdy nawet się tym nie interesowała. Ale była słaba. I tą słabość wykorzystała Elisabeth. A Elisabeth była potężną wiedźmą. Dzięki swojej mocy zabiła duszę Lisy i sama posiadła jej ciało. To ona odprawiała rytuał w lesie i wezwała demona. Lecz nie spętała go. Dlatego też całe to miasteczko i okoliczne, były w niebezpieczeństwie. Ale o tym mieszkańcy nie wiedzieli. Postanowili spalić dom Lisy i jej rodzinę. W końcu czarownice trzymają się razem. Dlatego też jeszcze pod wieczór zapalono stosy dla zupełnie niewinnych ludzi. Cały ich dobytek również został zniszczony ogniem. A demon pożywiony duszą Elisabeth patrzył na to wszystko z uśmiechem na twarzy. Stał na skraju lasu i przyglądał się swoim ofiarom.

Od tamtej pory co noc znikała jedna osoba. Zawsze był to ktoś, kto zasypiał z uśmiechem na ustach. Ludzie zaczęli uciekać z potępionego miasta, ale i tak umierali. W końcu zginęli wszyscy oprócz pewnego chłopca, który nie urodził się w tej wsi. Znaleziono go w lesie, podczas jednej z wypraw na polowanie. Tylko on jeden nie zginął, choć miał wtedy zaledwie 10 lat.

Demon zostawił go, ponieważ potrzebował informacji, które ten chłopiec mógł mu podarować. Dowiedział sie, że potrafi on przywołać niektóre duchy. Dlatego też, pokazał się mu i zdobył jego zaufanie. Wymusił na nim pomoc w znalezieniu pewnej osoby. Staruszka, której szukał, była potężną wiedźmą, która przywołała i spętała go w wieku 20-stu lat. Chciał się na niej zemścić, za to, jak go zhańbiła. Szukał czarownicy, która zwała się Anabelle. Sam nie mógł jej znaleźć, ponieważ otoczyła się zaklęciami. Ale dla duchów nie było nic niemożliwego. Trzeba je było tylko przekonać.

Chłopiec nazywał się Elias. Był bardzo przestraszony, kiedy po raz pierwszy ujrzał Beletha. Wysokiego bruneta o oczach zmieniających kolor. Jego aura promieniowała dziwnym, białym światłem. Oznaczało ono wielką moc demona. Przerażał zimnem, które z niego promieniowało.

Ocalały był blondynem o zielonych oczach i wątłej posturze, więc w towarzystwie ciemnowłosego, czuł się bardzo przytłoczony. Ale Beleth potrzebował tej małej, ziemskiej istoty.

Każdego wieczora kazał mu przywoływać jednego ducha. Czasami były to kobiety, czasami mężczyźni, czasem dzieci, młodzi, dorośli lub starzy. Nigdy nie byli to ludzie. Zawsze był to ktoś, kto miał za życia styczność z magią i została na nim przeprowadzona egzekucja. Przywoływanie wykańczało małego chłopca, jednakże demon nie pozwalał mu przestać. Mimo, że wszelkie rozmowy kończyły się odmową. Nikt z nich nie chciał pomóc czartowi. A mimo to, ten okazał anielską cierpliwość i codziennie rozmawiał spokojnie zarówno z dzieckiem, jak i zjawami.

- Dlaczego nie chcesz mi pomóc? – zapytał pewnego starca, który wisiał kilka centymetrów nad podłogą.

- Bije od ciebie zła aura – duch pokręcił głową. – Nie pomogę ci. Nie zdołasz mnie przekonać – rzekł stanowczo i rozpłynął się w powietrzu.

Był on którymś z kolei, który mówił, że Beleth jest zły, a mimo to, Elias nadal pragnął mu pomóc. Być może nie chciał przyswoić myśli, że jedna osoba, dla której był ważny, miała wobec niego złe intencje. Nie wierzył, że ten chłopak, który był dla niego jak starszy brat, mogłaby komuś zrobić coś złego.

- Czemu wszyscy, których przyzywam, mówią, że jesteś zły? – zapytał pewnego razu, kiedy to szli przez las.

- To wszystko byli źli ludzie, których spalono na stosie. Pamiętaj, że kiedyś przyzywali oni demony i posługiwali się magią w złym celu. Widocznie po śmierci w ogóle się nie zmienili i nadal uwielbiają wprowadzać ludzi w błąd. Nie przejmuj się tym. Po prostu dalej staraj się ściągnąć ducha, który mi pomoże. Zgoda? – Jego oczy były wówczas w kolorze srebra.

- Dobrze, ale dzisiaj chciałbym odpocząć. To męczące. Niedługo może mi zaszkodzić.

Rozmawiali na wszystkie tematy. Brunet bardzo dobrze udawał dobrego człowieka. Do czasu. Do tego momentu, kiedy w końcu osiągnął początkowy cel.

- Jak się nazywasz? – zapytał ileś wieczorów później.

- Och, ma godność to Sybilla. Byłam bardzo potężna. I to doprowadziło mnie do zguby. Jak bardzo chciałabym się zemścić – pokręciła głową z westchnieniem.

- Jeśli zgodzisz mi się pomóc, dam ci jeden dzień wolności. Zgadzasz się na taki układ? – Demonowi było bez różnicy, co zrobi duch, gdy już mu wskaże, gdzie ukrywa się jego ofiara.

- I będę mogła podczas tego jednego dnia zrobić wszystko, co zapragnę? Pozwolisz mi zabić? – zapytała nieprzekonana.

- Jeśli spełnisz mój warunek. Znajdziesz Anabelle z Ciemnogrodu, a wtedy ja pozwolę ci przez jeden dzień robić to, na co najdzie cię ochota. Nie będę się wtrącał.

- Zgoda. Znajdę ją. Do zobaczenia następnym razem – pożegnała się skinieniem głowy i znikła. A Beleth spojrzał na śpiącego obok niego chłopca. Pokręcił głową nad jego marnym losem i wyszedł z chatki.

Trzy wieczory później w izbie pojawiła się ta sama kobieta. Pomarudziła, jak to trudno było znaleźć starą wiedźmę, ale w końcu powiedziała demonowi, że kobieta jest w miasteczku, znajdującym się 6 dni drogi od teraźniejszego miejsca pobytu piekielnej istoty. Ucieszony czort wymówił kilka słów i zmarła dostała wolność do kolejnego zachodu słońca. Natychmiast krzyknęła ucieszona i wyruszyła w tylko sobie znaną stronę.

Rankiem, gdy Elias się obudził, zauważył, że Beleth zachowuje się inaczej niż zazwyczaj. Wstał i podszedł do niego, a diabeł w jednej chwili przybrał swoją prawdziwą postać. Dach chatki rozpadł się w pył, a naprzeciwko blondyna stanął dwumetrowy potwór. Jednym ruchem rozdarł skórę Eliasa, który nawet nie zdążył krzyknąć. Wchłonął jego duszę i znikł.

Pojawił się w lesie, do którego przylegało miasteczko. Znów przybrał postać siedemnastoletniego chłopaka. Wszedł na rynek i zaczął poszukiwania Anabelle. Czarownicę o takiej mocy potrafił wyczuć błyskawicznie, jeśli wiedział na jakim terenie szukać. To było jak wezwanie. Przebiegł uliczkami i znalazł się na obrzeżach miasta. Stanął i przypatrzył się rozpadającej się ruderze, w której mieszkała stara wiedźma. Służył jej 20 lat, więc teraz przyszedł odebrać swoją zapłatę. Bez wahania, aczkolwiek z wyrazem obrzydzenia na twarzy, wszedł do środka. Było to jednoizbowe pomieszczenie, a centralnie po środku, na małym stołeczku siedziała ona. Siwa staruszka o brązowych oczach, zmęczona życiem. Tak mogłoby się wydawać, jednak nadal była bystra i umiała posługiwać się magią. Lecz w tym wypadku na niewiele jej się to zdało.

Diabeł podszedł do niej pewnym krokiem i zamknął jej usta zaklęciem. Potem uwolnił jej duszę i spętał ją. Ciasno obwiązał nićmi swojej mocy i roześmiał się. Bowiem teraz to ona miała być na jego usługi, tyle, że nie przez 20 lat, ale przez całą wieczność.

Kilka dni później znaleziono ciało, a raczej jego resztki, starej Anabelle. Rozdarte na małe fragmenty, znajdowało się w każdej części pomieszczenia. A każda osoba, która to widziała, wychodziła z mlecznobiałymi oczami i kierowała się w stronę lasu. Pod wpływem Beletha i zniewolonej Anabelle, miały wzywać demony i tworzyć armię.

Z pokolenia na pokolenie, każdy w tych rodzinach rodził się pod wpływem najpotężniejszego demona i wypełniał jego rozkazy. Trwa to od czasów średniowiecza do dziś. A w końcu wszystkie demony zostaną przyzwane. I wtedy zacznie się śmierć dla wszystkich.

Średnia ocena: 4.0  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (4)

  • NataliaO 21.02.2015
    Niby banalne o demonach ale powiem Ci jest bardzo zgrabnie napisane i ciekawie przedstawione. 4:)
  • KarolaKorman 21.02.2015
    Bardzo dużo informacji w tym tekście zawarłeś(aś), a brzmi to jak przestroga lub ostrzeżenie. Zupełnie nie moje klimaty, jednak czytało się to jak legendę i podobało mi się. Podzieliła bym to na części i rozwinęła wątki, było by bardziej przejrzyste. Dam 4, za znikła, bo piszemy zniknęła :)
  • phototka 21.02.2015
    Całkiem całkiem. Zostawiam 4!
  • Mishi 24.02.2015
    KarolaKorman. Obie formy (znikła i zniknęła) są poprawne. Możesz komentować,ponieważ to naprawdę miłe, jednak zanim zwrócisz mi uwagę, że coś napisałam nie tak, proszę sprawdź, czy masz rację. Pozdrawiam, Mishi

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania