Błękitna małpa
podobno pańskie mam maniery
coś chyba musi być na rzeczy
bo od hrabiny vel cholery
fachowiec wyzwał mnie już trzeci
tak sobie myślę nie przelewki
pora na drzewo wejść rodowe
może czwartego miną zjebki
jeśli koneksje znajdę owe
może faktycznie krwią błękitną
mam wypełnione żyły wszystkie
zanim więc uschnie albo wytną
znajdę na drzewie choćby listek
jak małpa skaczę po gałęziach
coraz dotkliwsze liżąc rany
mogę zapomnieć o swych więzach
dam ja wam wycisk patafiany
wtem jakaś gałąź w rozwidleniu
cała listowiem obsypana
odważnie klepie po ramieniu
azaliż pradziad sam pan z pana
...
nie trzymam przekleństw na uwięzi
gdy spec poraża indolencją
choć z Romanowem na gałęzi
jestem zwyczajną pierdolencją
Komentarze (22)
Nigdy nie nazwę się specem od poezji - wolę ja dozować rzadko i w małych ilościach - ale jako nie(ekspert) powiem, że sama metoda rymowania w pełni mi odpowiada. Stosujesz antyklimaks, ale nie w pierwotnej definicji - jako zniweczenie efektu powagi żartobliwym zakończeniem - tylko jako mieszaniec. Cały utwór rozgrywa się gdzieś między małpieniem, a patetyzmem szlacheckiej krwi i, o ironio, właśnie efekt żartu puentuje cały liryk. Jezu, jakie to prymitywne i wulgarne - zostawiam 5 gwiazdek i gratuluję luźnych jaj :P
Jared ?
Bardzo mi przykro, że przez ten dokładny czy niedokładny antyklimaks coś Ci opadło ?
Wygląda na to, że dostałam buzdyganem po karku, ale te jego "odgłowiczne" pióra - jedynie mnie pogilgotały... chyba, że był to perski wariant... to już zupełnie co innego i mogę jedynie przeprosić za swoją gruboskórność?
Dzięki za odwiedziny z pełną konstelacją.
Pozdrawiam
"Małpy skaczą niedościgle,
Małpy robią małpie figle..."
Tak tylko powtarzam, za Brzechwą... ;)
Bardzo mi się podoba! Zgrabny i dobrze poprowadzony, luzacki, uśmiechnięty wiersz!
"rada małpa, że się śmieli, kiedy mogła udać człeka..." to ja za Aleksandrem Fredro ?
Serdeczne dzięki Trzy Cztery za podobanie... właśnie taki miał być = luzacki i uśmiechnięty.
refluks nie rozumie poezji i omija ją szerokim łukiem.
Tu zajrzał przypadkowo.
I z plebsu pochodzony zakochał się, a ostatni dwuwers oszołomił go.
refluks? przetrwałaś, akuszerko w covidzie? xD
Jared Że Dzidek co?
Porody przyjmuję pokątnie. Kontakt mentalny i zjawiam się z miednicą.
Cała doba.
Pardon. Była tu drzewiej userka nickiem "refluks", ale może dwoi mi się w oczach - pora już nie moja ;(
Jared refluks wiecznie żywy.
zatem tyś jest, wrogu mój
Jared Nie wiem czy Szufladowa będzie rada na okoliczność wspominów naszych.
Wygląda na taką co w momencie z klapersa wywali w paszczę.
(Dżared? Nie kojarzę typa)
Po polsku się mówić naucz, akuszerko - na polibudzie częstochowskiej kursu z polskiego nie było?
Jared Niech cisza to spuentuje.
A ciebie lekarz-psychiatra
Nadleśniczy Nuncescu ?
Póki co, to 'szufladowej' nie przeszkadzają takie "razgawory" - wręcz uczą/pozwalają wyciągać wnioski/nie rozumiem tylko - skąd taki błędny osąd mojej skromnej osoby?
Pozdrawiam
Szkoda, że rym taki dokladny, raczej ucieka się od tej formy rymowania...
Nie oceniam.
Lauro123?
Niestety, widocznie jestem niereformowalna i nie uciekam...
Dzięki za "bezocenową" wizytę.
Pozdrawiam
... do szuflady, najwidoczniej.
Szufladko↔. Taki nadziemny wiersz, w elitarnych sferach listowia.
A tak ogólnie, to istotne, by zejść z drzewa, nie za późno i nie za wcześnie:)
Aż by się chciało na końcu dopisać, o tej podświadomej tęsknocie:
a jednak błękitne banany pożeram z chęcią
Pozdrawiam:))↔%
DeDo?
Myślę, że raczej/przeważnie "w porę schodzę"...
A tak trochę serio to cierpię na syndrom złego wychowania = ojce uczyli, żeby traktować innych tak, jakbym chciała być traktowana przez innych.
Niestety, ale/niejednokrotnie/to nie działa.
Przykład z powyższego wierszydła:
- panowie, chodzi mi o to i o to... czy to jest możliwe do wykonania?
- oczywiście, jak najbardziej! Znamy się na swojej robocie i wszystko będzie tak, jak pani sobie życzy.
- ok panowie, rozumiem, że kupiłam wszystko to, co jest Wam niezbędne do wykonania swojej pracy.
- wszystko jest na medal, szefowa się nie martwi,bo trudno spieprzyć jest robotę w takich warunkach i z takimi materiałami.
Wyszłam, nie chcąc przeszkadzać/patrzeć na ręce - "magiczne oczka" zrobiły to za mnie... firma już nie istnieje.
A tak a'propos to ciekawa jestem czym traktujesz banany, żeby "nabrały błękitu" - klitorią czy rodzimą czarną jagodą? ???
Nieustające pozdrowienia
Świetne 5
riggs?
Dziękuję bardzo za "świetność z bonusem".
Pozdrawiam
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania