Błękitne oczy
Wznieśmy się ponad smutek,
ponad nasze słabości,
by móc bez zażenowania,
patrzeć we własne oczy.
Choć czasem ciężkie jest życie,
waży więcej ode mnie.
Udźwignąć więc go nie mogę,
przegniata mnie monotonią.
Na niebie widzę twe oczy
niebieskie, nieskazitelne,
dają nadzieję, że jednak
wśród gruzów dziś nie polegnę.
I patrzę z nadzieją na błękit,
delikatny lśni wśród bieli chmur.
Dlaczego mnie oszukujesz,
budujesz wraz z słońcem mury?
Wiem, że dzisiaj polegnę,
a ty mi tu słodko kłamiesz,
zasłaniasz oczy natury,
mówisz, że prawa jej złamiesz.
I wierzę ci przez sekundę,
pragnę uwierzyć raz jeden,
by przeżyć zachody i wschody,
milcząc pod twoim ramieniem.
Komentarze (9)
Ode mnie po raz kolejny 5 :)
Świetna treść, uwielbiam do Ciebie zaglądać :) Bardzo ładny ten wiersz, taki wręcz czuły. Zostawiam 5.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania