Błękitne Pożegnanie
Na końcu świata
nie ma wybuchów,
tylko cisza,
która pachnie twoim szalikiem
i niedopitą herbatą z maliną.
Zostawiłam drzwi otwarte
jak serce —
niech wiatr przyjdzie,
może przywieje twój głos
z innej galaktyki.
W telewizorze migają wojny,
ale dla mnie
prawdziwa apokalipsa
była wtedy,
gdy zamknąłeś za sobą drzwi
bez pożegnania.
Włosy mi pachną deszczem,
usta — niczym.
Zbyt długo czekałam,
aż ktoś powie „wróć”
tak, jak ty potrafiłeś milczeć.
Miasto płonie za szkłem —
a ja wciąż siedzę na parapecie,
w nocnej koszuli,
co przypomina twoje dłonie.
Jeśli to jest koniec świata,
to niech będzie piękny:
z muzyką w tle,
z lampką wina
i ostatnim westchnieniem
twojego imienia.
Komentarze (3)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania