Bliskość

Kiedy wchodzisz we mnie spojrzeniem,

czuję,

jak skóra staje się naczyniem —

rozgrzanym,

miękkim,

jeszcze nie wypalonym.

 

Twój dotyk

to powolne tężenie światła

na granicy snu.

 

Całujesz mnie

tam, gdzie nikt jeszcze nie wszedł słowem.

Muskasz —

drżeniem przestrzeni

półcienie moich ust.

 

Kiedy splatasz dłonie za moimi plecami,

czuję się jak zwierzę.

Jestem nie nazwą,

a gestem.

 

Nie rozbierasz mnie —

Ty mnie odklejasz od przeszłości.

Palcem.

Szeptem.

Jednym oddechem.

Średnia ocena: 2.5  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (1)

  • aksolotl pół roku temu
    ładne ale przegadane.
    :)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania