Blizna na bliźnie

Zeszłej nocy

dźwięki niczym pneumatyczne młoty

grzmiące burzowe potwory

srebrzyste pioruny wielkiej łuny

spuściły sen z powiek sinej skóry

 

Rankiem wszystko blade i ospałe

siadam szeptem

przy dębowym kontuarze

myślami wypływam w otchłań

minionych zdarzeń

 

Była Ala

wspólna pierwsza randka

żółciutkie żonkile

widziały nasze miłosne grzeszki

słodkie pa pa l'americano

pod Kocią Kawiarnią

w kawalerce czerwone wino ze sklepu Dino

 

Nagle umiar pęka w szwach

osobnik trzeci wnosi talię kart

czystej pełen bak

kolejna godzina

film się zrywa

znika Ala i jej gach

pustoszeje kawalerka

 

Nie wiem co i jak

 

Po tygodniu smartfon milczy

telewizor krzyczy

halo Alu odpowiadam tylko memu radiu

 

Pękły struny

złamały się smyczki

biała poświata

staje się ciemnością

 

Nowa rzeczywistość ciągłych turbulencji

obijam się

od ściany do porzuconej ramoneski

dusza rzewnie skamle i ryczy

czadzi się dymem rozłąki goryczy

osiada odłogiem na zarwanej pryczy

 

Chwile blade

aż do bólu takie same

malują krwiste tatuaże

 

Samotność to byt

na płytkiej mieliźnie

nagły przypływ odcina ląd

ale na pewno kiedyś minie

 

Pozostanie tylko

blizna na bliźnie

Średnia ocena: 3.5  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania