Blues! 👤part 2 💞😌

Kiedy żona dokuczy,

raz a może dwa,

zniknij na dzień cały.

Wracaj zmierzchem,

przemknij obok.

Zaskoczona coś tam powie.

Nie widziales, nie słyszałeś,

znikasz szybko

w swoim locum,

trzasnij drzwiami.

Cos się będzie działo.

Daleś prztyczka,

zadziałało.

Hałas,trzaski, mamrotanie,

miota się jak osa.

Ty zaś wygodnie ułożony,

czekasz.

Wiesz, że pęknie,

kwestia czasu.

Nie minęło pół godziny,

stoi w drzwiach,

Ona, żona.

Włos wzburzony,

dysząc deczko, zajmuje

się bluzeczką.

Sprytnym ruchem,

guziki rozpina.

Oczy Ci wychodzą na wierzch.

Już załujesz dnia całego,

bez niej spędzonego,

slowem zmarnowanego.

Nie pamiętasz już urazy,

chcialbyś wszystko,

zaraz, naraz.

Pomny swego, leniwie się

przeciągasz,prawie obojętny.

Piękna jesteś, chcialbyś

politycznie zwlekać,lecz

nie dajesz rady.

Więc przesuwasz się

do ściany.

Ona,

już przy tobie przytulona,

szepcze w ucho,

jak mi jeszcze raz

trzasniesz drzwiami,

chamie......👤💞

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania