- Bo jestem inna - część XI

Drugi dzień świąt Marta spędziła w domu, tylko z Felkiem. Powietrze było mroźne, ale to nie odstraszyło jej od wyjścia na dłuższy spacer. Spacerowała z psem nad brzegiem rzeki. Świder miejscami był skuty lodem. Felek próbował wskoczyć do wody, ale mu na to nie pozwoliła .

 

Wracali powoli. Było już prawie ciemno, kiedy zauważyła, że przy furtce ktoś się kręci. Stanęła schowana za drzewem i czekała, aż ten ktoś odejdzie.„Dobrze, że wstawiłam samochód do garażu – pomyślała. – Dzisiaj nikogo nie przyjmuję”.

Kiedy upewniła się, że nieznajomy odszedł na tyle daleko, że mogła bezpiecznie wejść na podwórko, powoli wyszła z ukrycia. Felek szedł blisko jej nogi, cichutko, jakby czuł, że teraz nie wolno mu szczekać. Szybko otworzyła furtkę kluczem, zamknęła ją i oboje pobiegli do domu.

 

Zrobiła sobie gorącą herbatę z cytryną i miodem. Z kubkiem w ręku poszła do sypialni. Cieszyła się, że ten dzień spędzi sama. Postanowiła wziąć relaksującą kąpiel, dłużej poleżeć w wannie, a później poczytać w łóżku. I rzeczywiście, tamtego dnia nikt nie zakłócił jej spokoju. Za to następnego, z samego rana, zadzwonił telefon. Spojrzała na wyświetlacz – numer był nieznany.– Nie odbieram – mruknęła.

 

Ktoś po drugiej stronie był jednak nieugięty. Dzwonił co kilka minut. Mogła zablokować intruza, ale mimo to w końcu odebrała.– Słucham? – bardziej warknęła, niż zapytała.

To był Rafał. Prosił, żeby go wpuściła, bo strasznie zmarzł na dworze. Otworzyła mu domofonem.

Wszedł, zacierając zgrabiałe ręce.– Co tu robisz? Jak trafiłeś? – zapytała zaskoczona.– Przyjechałem pociągiem. Kinga podała mi nazwę ulicy i jakoś trafiłem. Bo wiesz, wtedy jechaliśmy do ciebie autem i nawet nie zarejestrowałem, gdzie dokładnie mieszkasz – tłumaczył.

 

– No dobrze. Ale po co przyjechałeś? Nie umawialiśmy się przecież na kontynuację tej znajomości

.– Ale złotko…– Nie mów do mnie „złotko”. Mam na imię Marta. Mów, co cię tu sprowadza.– No bo Łukasz zawiózł Kingę do szpitala, Natan został u dziadków, a ja co miałem tam sam robić? Przyjechałem do ciebie.– Aha, rozumiem. A praca? Nie powinieneś być dzisiaj w firmie?

 

– Mam zaległy urlop, postanowiłem go wykorzystać.– U mnie? – zdziwiła się, jeszcze niczego nie podejrzewając.– Jeżeli mnie przyjmiesz, to dlaczego nie? – Uśmiechnął się niewinnie.– No właściwie, dlaczego nie? – odpowiedziała, układając już sobie w głowie plan, jak przejrzeć jego prawdziwe zamiary.

 

Mijały dni. Rafał mieszkał u niej już od tygodnia, ale do niczego się nie dokładał. Tłumaczył to tym, że zostawił w domu jej brata , portfel w którym była karta do bankomatu .

Spali ze sobą dwa czy trzy razy, aż w końcu Marcie – jak sama to ujęła – zaczęło świtać coś pod kopułą.

– Rafał, a czy ty na pewno masz ten urlop? – zapytała któregoś dnia.– Tak, jeszcze kilka dni – zapewniał.– No dobrze, ale dziwi mnie, że przyjechałeś do mnie bez żadnych ciuchów na zmianę. Zmieniasz chociaż gacie?

– No piorę po kąpieli, rano mam czyste i suche.– Dobre wytłumaczenie. – Roześmiała się. – A w jakiej firmie pracujesz? Może znam.– Nie, na pewno nie znasz. To... to nowa firma, niedawno powstała – zaczął się plątać.

 

– Może powiesz chociaż, co tam robisz? Firma niedawno powstała, a ty już masz zaległy urlop? Też bym tak chciała.– No tak, tak... Mogę załatwić, pogadać, jakby co...– Sama pogadam, tylko daj namiar.– Jutro. Dzisiaj pójdę się już położyć, coś mnie głowa zaczęła boleć.

 

Marta nic więcej nie powiedziała, ale czerwona lampka w jej głowie szalała.„Oszust, kłamca, chce żyć na mój koszt! Myśli, że jestem taka głupia? Że jak mnie przeleciał kilka razy, to już będę jego i zacznę go sponsorować? – złorzeczyła w duchu. – Nic z tego, bratku. Dzisiaj po raz ostatni spędzisz ze mną szaloną noc. Będziesz mnie zaspokajał dotąd, aż się nad tobą zlituję. I takiego wymęczonego, niewyspanego wypierdolę na dwór. Dokładnie tak, jak zrobiłam to z Igorem. No, może tylko pozwolę ci się ubrać”.

 

Czekała do wieczora , przed północą poszła do niego na górę , nie spał , ucieszył się jak ją zobaczył . Zapytała czy jeszcze boli go głowa i czy już brał prysznic . Głowa nie bolała ale jeszcze się nie kąpał . Zrzuciła szlafrok pod którym była goła i pociągnęła go do łazienki , pod prysznic . Pod strumieniami ciepłej wody doprowadzała go do obłędu ,był gotowy na spełnienie kiedy przerwała .Odczekała chwilę i poprosiła żeby jednak poszli do łóżka . Znów zaczęła swoje dzikie harce ,zabawę z jego ciałem , nie chciała jego pieszczot , sama myśl o tym co on teraz przeżywa była doskonałą podnietą dla niej .

 

Spojrzała na zegar wiszący na ścianie , była dopiero druga godzina , za wcześnie . Oddała mu się , a po tym jak skończył nie pozwoliła mu zasnąć . Jeszcze , jeszcze muszę cię przetrzymać , do pierwszego pociągu . znów zaczęła pieścić jego ciało, dotykać , głaskać ,

łaskotać .

 

Śmiała się w duchu z tego jak pod dotykiem jej rąk wije się jak piskorz .

-Marta , wystarczy -jęczał jej w ucho .

-nie wystarczy , chcę jeszcze i jeszcze , aż do utraty tchu

Na zegarze była już czwarta , -ostatni raz , weź mnie jeszcze ostatni raz . Resztkami sił zaspokoił ją i opadł na poduszkę .

 

Wstała z lóżka i kazała mu się ubierać .

-Marta , ale po co ? daj mi pospać -

-A po to mój drogi że już cię nie chcę . Nie złapałeś naiwnej gąski , tylko dorodną gęś , która nie da się wykorzystywać żadnemu chujowi .

 

-No ale , Marta -patrzył na nią z rozpaczliwym wyrazem twarzy - było ci dobrze przecież . Myślałem że …

-Że co ? Że będziesz mnie dymał tak długo jak się da ? No to dymałeś , o kilka dni za długo . Ubieraj się i wypierdalaj z mojego domu , z mojego życia , bez mojej kasy i utrzymania . Szybko , zbieraj się ciołku .

 

-Ale dokąd mam pójść? Jest noc , zimno …

-Gówno mnie obchodzi co ze sobą zrobisz , Teraz robiłeś to co ci kazałam .Wykorzystałam na koniec jak kurwę w burdelu . O to mi chodziło .

 

Ubrał się nic już nie mówiąc , z wieszaka na dole zdjął kurtkę , założył na siebie , spojrzał na nią jeszcze raz wzrokiem bitego psa i wyszedł . Słyszała jak otwiera furtkę która automatycznie za nim się zamknęła . Patrzała jeszcze chwilkę przez szybę w drzwiach jak skulony , z rękoma w kieszeniach kurtki idzie przed siebie

Zgasiła światło i najpierw poszła do łazienki zmyć brud po Rafale ze swojego ciała .

-Kurwa , ale ja jestem perfidna -powiedziała będąc już w wannie . - ale szkoda byłoby nie wykorzystać go ten ostatni raz , W łóżku jest dobry .

Szkoda tylko że kłamca i nierób .

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (1)

  • Barmaria

    Dobre, zaskakujące zwroty akcji. Pozdrawiam

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania