Bo śniłem

co robiłeś że milczałeś

spałem

co robiłeś

śniłem

 

śniłem znów o niej zobaczyłem to życie nie moje

upragnione

skąd się wzięło to widzenie nieznajome

tak mi obce a pożądane co serce zwabiło w nieznane

roztargnione biedne biło i nadal chce bić

 

biegnie do ciebie do twych oczu w kolorze nieba

tęskni za tobą twoim ciałem twoją mową

wołam przestań ono myśli że tak trzeba

i możesz mnie nie rozumieć ale sercu mojemu przebacz

 

tak zaspałem wiem warto było śnić jednak

chce znów te sen i niech trwa wiek

jeśli innej nadziei nie ma

potrzebuje tego pokarmu jak chleba

 

niech ten beton rozbije gwiazda

jeśli nie spełnia mojego życzenia

bo ty w nich byłaś we wszystkich swych blaskach

sen się kończy ale póki oddycham jest jeszcze nadzieja

ty znikasz

Średnia ocena: 1.5  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (3)

  • betti 29.09.2019
    Aż się prosi ten wiersz o nożyczki.... ale wiem, że tego nie zrobisz i dlatego trochę żal.

    nadzieji - nadziei, puki - póki

    Pozdrawiam.
  • wojtas326 29.09.2019
    ja będę uważał tak samo jak Ty to to zrobię, a każdą uwagę doceniam więc śmiało:)
  • betti 29.09.2019
    Dlaczego ja mam poprawiać Twoje teksty? Sam to rób, aż do skutku, wtedy się nauczysz.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania