Bo śniłem
co robiłeś że milczałeś
spałem
co robiłeś
śniłem
śniłem znów o niej zobaczyłem to życie nie moje
upragnione
skąd się wzięło to widzenie nieznajome
tak mi obce a pożądane co serce zwabiło w nieznane
roztargnione biedne biło i nadal chce bić
biegnie do ciebie do twych oczu w kolorze nieba
tęskni za tobą twoim ciałem twoją mową
wołam przestań ono myśli że tak trzeba
i możesz mnie nie rozumieć ale sercu mojemu przebacz
tak zaspałem wiem warto było śnić jednak
chce znów te sen i niech trwa wiek
jeśli innej nadziei nie ma
potrzebuje tego pokarmu jak chleba
niech ten beton rozbije gwiazda
jeśli nie spełnia mojego życzenia
bo ty w nich byłaś we wszystkich swych blaskach
sen się kończy ale póki oddycham jest jeszcze nadzieja
ty znikasz
Komentarze (3)
nadzieji - nadziei, puki - póki
Pozdrawiam.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania