Poprzednie częściBóbr cz. 1 Bóbr, cz. 2

Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!

Bóbr, cz. 3

Wszystkie postaci i zdarzenia przedstawione w opowiadaniu są fikcyjne.

 

– Skąd oni, kurwa, mają mój numer?! Nawet im nie mogę odpisać ani oddzwonić, bo zastrzeżony! Krzysiek, dawałeś im nasze numery przy rezerwacji? – emocjonowała się Ola.

– Nie, podawałem tylko mój, nawet Sylwii im nie dawałem - odpowiedział – Mogę pokazać rezerwację, jeśli chcesz.

– A tobie coś przysłali? – zapytała Ola.

Krzysiek sprawdził swój telefon: żadnych nowych wiadomości.

– Nic.

– Przyjdę tam, to zrobię temu gnomowi takie przesłuchanie, że wszystko mi wyśpiewa! – dziewczyna była porządnie zdenerwowana.

– Wybijesz mu zęby, to ci jeszcze podziękuje – partnera Oli sytuacja trochę bawiła.

– Zamknij się, kurwa mać, to nie jest śmieszne! – wściekała się dziewczyna. Była już raz stalkowana przez byłego, więc takie sytuacje wyprowadzały ją z równowagi.

– Spokojnie, wyluzujcie. Wyjaśni się sprawę na miejscu i tyle. Ten facet jest w recepcji od południa do późnego wieczora, więc odpytamy go w spokoju – Krzysiek nie był zbyt poruszony tym zajściem, choć nie miał pojęcia, skąd ten dziwny człowiek miał numer telefonu Oli. Jeśli to on wysłał wiadomość.

– Nie chcę się wtrącać, ale mam nadzieję, że to nie jest jeden z twoich dowcipów, Bartek – włączyła się Sylwia.

– Skądże, ej, nie śmieszy mnie to, żart kompletnie nie w moim guście! – bronił się chłopak Oli.

W pomieszczeniu niewielkiego hallu grupa zastała recepcjonistę. Krzysiek jeszcze przed wejściem prosił Olę o spokój, inaczej trudniej będzie wyjaśnić sprawę.

– Dzień dobry, raczej dobry wieczór. Mamy takie pytanie, na naszej rezerwacji podawałem tylko mój numer, prawda? – zaczął Krzysiek.

– Proszę nazwisko - zasysając ślinę zażądał krzywozębny recepcjonista. Krzysiek przyjrzał mu się w świetle lampy, facet nie miał więcej niż 30-35 lat.

Jegomość wyszukał rezerwację, wyrecytował numer telefonu i powiedział, że to wszystko. Ola miała już tego dość, wyjęła telefon, wyświetliła wiadomość i zapytała wprost:

– Słuchaj, nie rżnij, proszę cię, głupa, to ty wysłałeś mi tę wiadomość? Skąd miałeś mój numer? Wyciągnąłeś jakimś sposobem, kiedy zalogowałam się do WiFi czy jak? Słyszałeś o ochronie danych osobowych w ogóle?

Gnom siedział ze spuszczoną głową, patrzył w dół, wyglądał, jakby miał zapaść się pod ziemię. Pociągał tylko nosem.

– Okej. Mogę rozmawiać z twoimi przełożonymi? – spokojnie dodała Ola.

Recepcjonista podniósł słuchawkę, nacisnął przycisk i po chwili powiedział cicho:

– Ciociu, może ciocia na chwilę?

– Aha, ciocia. Rodzinny biznes – pomyślała Sylwia przypominając sobie rozmowę z Piotrem z informacji turystycznej.

Po kilku minutach w hallu pojawiła się kobieta w wieku 55-60 lat, schludnie, choć niemodnie ubrana, z równie niedzisiejszą jak ubiór trwałą na głowie.

– Dzień dobry państwu, nazywam się Danuta Wirnik, jestem właścicielką i szefową tego hostelu, w czym mogę pomóc? – zapytała.

– Dostałam dziś wiadomość, o taką – Ola pokazała kobiecie wiadomość na swoim telefonie – jest podpisana jako recepcja, czyli prawdopodobnie wysłał ją ktoś z recepcji z jakiegoś służbowego urządzenia. Pytanie brzmi: skąd miał mój numer?

– Lucek, przepraszam, że przy gościach mówię ci po imieniu, możesz to wyjaśnić? – szefowa zapytała człowieka za biurkiem, który w tej chwili wydawał się być jeszcze mniejszy.

– Znalazłem w internecie – odpowiedział Lucek nie podnosząc wzroku.

– Jak to "znalazłem w internecie"? – dociekała kobieta.

– Wpisałem nazwisko – cicho oznajmił Lucjan poprawiając okulary i pociągając znów nosem.

– Czyli wpisałeś nazwisko tej pani w internecie i znalazłeś jej numer. Lucek, ten zeszyt to nie jest książka telefoniczna! – kobieta lekko podniosła głos trzymając w dłoni gruby zeszyt A4 z ewidencją gości i potrząsając nim, ku zaskoczeniu studentów.

– Bardzo państwa, a szczególnie panią przepraszam za zachowanie recepcjonisty. To nie miało prawa się zdarzyć, chciałabym pani i państwu to jakoś wynagrodzić. Jeśli dobrze pamiętam, nie zamawiali państwo w ramach rezerwacji śniadania. W takim razie do końca pobytu mają je państwo za darmo. Wydajemy je od godziny 7 do 10 w bufecie – oznajmiła Wirnik – a tu, proszę, moja wizytówka.

Wirnikowa wyciągnęła z kieszeni na piersi kilka wizytówek i wręczyła po jednej każdemu z gości.

– Gdyby coś się działo, proszę dzwonić. Jeszcze raz przepraszam za zachowanie Lucjana i obiecuję przypilnować, aby się taka sytuacja nie powtórzyła.

– Pewnie się mu spodobałaś i chciał być miły – już w pokoju powiedział Oli Bartek.

– No i co, uprawnia go to do grzebania w sieci w poszukiwaniu mojego numeru i wysyłania mi sms-ów? I w ogóle, a poczekaj...Wpiszę swoje nazwisko w wyszukiwarce, bo jestem bardzo ciekawa, jakim cudem on się dokopał do mojego numeru...Kurwa... – powiedziała dziewczyna patrząc na ekran swojego smartfonu. Jeden z pierwszych wyników w Google – jej ogłoszenie sprzed trzech lat, w którym oferowała korepetycje z języka angielskiego dla uczniów gimnazjów i pierwszych dwóch lat szkoły średniej. Od dawna nikt się nie odzywał, dlatego zapomniała usunąć podpisany imieniem i nazwiskiem anons i ostatnie, czego się spodziewała to wiadomości od autystycznego recepcjonisty hostelu.

– Dobra, ja wysiadam, idę spać - na poduszkę opadła głową zmęczona po całym dniu Ola. – Ale niech ten gnom jeszcze raz spróbuje wykręcić coś takiego, to mu nogi z dupy powyrywam! – dodała.

– Oj już daj mu spokój. Widziałaś, jak wyglądał, kiedy go szefowa czy tam jego ciotka zjebała. Prawie się popłakał, nie ma mowy, żeby to się powtórzyło. Spójrz na niego, chciał tylko być miły – wyraził swoje zdanie na temat sytuacji Bartek.

– Ty to lekceważysz, a skąd wiesz, czy to nie jest jakiś zwyrol, perwert i kto wie, do czego on jest zdolny? – powiedziała dziewczyna Bartka.

– Ma metr sześćdziesiąt w kaloszach, co on może ci zrobić? Nawet nie wiedziałby jak, nagą kobietę widział tylko na pornhubie i w hentajcach – śmiał się chłopak.

– Na przykład może podglądać.

– Ciekawe jak! Ale ty się tym przejmujesz! – nadal śmiał się partner Oli – pewnie wydrukował sobie wszystkie twoje zdjęcia z facebooka i wykleił nimi swoją piwnicę!

– Jaki ty jesteś głupi... – znów twarzą na poduszkę opadła Ola.

– Na pewno właśnie montuje w piwnicy swoją nową robo-waifu z twoją twarzą – nie przestawał śmiać się Bartek.

– Zamknij się, chcę spać – przysypiając odpowiedziała mu dziewczyna.

Istotnie, Ola na brak powodzenia nigdy nie narzekała. Średniego wzrostu, raczej szczupła szatynka z ładną, kobiecą twarzą i kształtnym biustem, do tego z racji pogody mocno wydekoltowana. Zupełnie nie obchodziło jej to, co na jej temat myśli Lucek z recepcji, natomiast taki sposób wyrażania uprzejmości przywodził jej na myśl rzeczy, o których chciała raczej zapomnieć, czyli stalkowanie przez byłego chłopaka jeszcze w technikum.

Bartek spojrzał na wizytówkę: mgr Danuta Wirnik, pod nazwiskiem widniał numer telefonu i adres e-mail.

– Zacnie - mruknął pod nosem.

Tymczasem Sylwia i Krzysiek uprawiali seks. Kiedy skończyli zabawy i doprowadzili się do porządku, trudno im było zasnąć. Pokój nie był duży, do tego dość duszny mimo otwartego okna, a że była ciepła noc, zaduch dawał się parze we znaki.

– Dziwne to wszystko. Najpierw ten koleś z informacji, teraz to – głośno myślał Krzysiek.

– Już bym wolała dać parę złotych więcej i mieć z głowy takie głupie sytuacje – Sylwia z lekkim wyrzutem powiedziała Krzyśkowi, co myśli o łaszeniu się na okazje cenowe.

– Daj spokój. Nie wiem, czy Ola i Bartek będą chcieli, byłbym za tym, żeby jeszcze raz spotkać się z tym Piotrem.

– A o czym chcesz z nim jeszcze gadać? – zapytała Sylwia.

– Teraz mam wrażenie, że te jego opowieści wcale nie są wyssane z palca i że nie powiedział nam o wszystkim. Ta Wirnik nie wzbudza mojego zaufania – odpowiedział Krzysiek.

– Zauważyłeś, że oprócz nas nie widać tu żadnych gości? - nagle wypaliła Sylwia.

– To, że żadnych nie widzieliśmy nie znaczy, że ich nie ma. Sezon dopiero się zaczyna. Ale prawda, pusto tu. Spróbuję namówić Olę i Bartka na spotkanie z Piotrem z informacji.

Następne częściBóbr, cz. 4 Bóbr, cz. 5 Bóbr, cz. 6

Średnia ocena: 3.5  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (6)

  • AlaOlaUla dwa lata temu
    Kolejna część zaliczona.
    I tutaj jest najwięcej błędów, ale to trzeba by usiąść przy lapku i wszystko wypisać.
    Może później...

    Liczyłam, że akcja nabierze tempa i z nerwów zacznę gryźć paznokcie, ale przeliczyłam się.
    Może następnym razem...
  • cos_ci_opowiem dwa lata temu
    Kombinuję z nowym sposobem dzielenia opowiadań na części, tj. krótsze, ale częściej wrzucane, wydaje mi się, że ludzie chętniej czytają krótkie formy. Serio rozkręcać zacznie się dopiero w następnej części.
  • AlaOlaUla dwa lata temu
    To prawda, że ludzie wolą czytać shoty, zwłaszcza gdy nie znają treści i nie wiedzą z czym mają do czynienia.

    Ale shoty są bardziej wymagające, są jak haiku.
    Mało słów, dużo treści...

    U Ciebie tego zabrakło.
    Ale to moja bardzo subiektywna opinia...
  • cos_ci_opowiem dwa lata temu
    AlaOlaUla To jest na razie część dłuższej formy, jedno z drugim się uzupełnia. Ale postaram się przyspieszyć trochę akcję.
  • AlaOlaUla dwa lata temu
    Zatem do zobaczenia przy kolejnej części ?
  • cos_ci_opowiem dwa lata temu
    AlaOlaUla Jeśli chcesz poświęcić chwilę czasu, to proszę, napisz, jakie błędy widzisz w tej części. Ja się dopiero uczę, więc na konstruktywną krytykę jestem otwarty, postaram się wyciągnąć wnioski i ulepszać mój warsztat. :)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania