Bocian i żaba
W zakolach pewnej rzeczki, takiej, jakich wiele, mieszkała pewna żabka i była marzycielem.
Lubiła słuchać bajek od zwinek i zaskrońców, miast muchy sobie łowić, wygrzewać się na słońcu.
Przyglądając się we wodzie swym zielonym liczkom, marzyła po cichutku, że też jest księżniczką.
„Cóż mi po tych toniach, gdzie rzęsa i grążel, kiedy gdzieś tam w świecie czeka na mnie książę?”
Rusza więc przed siebie w słonecznych promieniach, prościutko do świata po swoje marzenia.
Gdy przez łąkę pląsa, sprężysta i skoczna, nagle zatrzymuje się na widok boćka.
„Dokąd to, panienko, w takich uniesieniach płyniesz nad trawami?” — spytał od niechcenia.
Rzecze na to żabka, w marzeń wciąż objęciach: „Ja jestem księżniczką, szukam swego księcia”.
Bocian myślał chwilę, dziób o pióra otarł: „Chodźże tu, księżniczko, chodźże, moja złota.
Jakże to cudownie, szczęścia nie policzę! Jam księciem zaklętym przez złą czarownicę.
Zaklęła mnie zła jędza, bom nie chciał takiej żony” — ciągnął z łezką w oku, głosem rozżalonym.
„Jakże mam ci pomóc?” — żabka na to. — „Panie, zrobiłabym wszystko, zapewniam z oddaniem”.
„Jedno tylko może postać mą przywrócić: całus od księżniczki klątwę ze mnie zrzuci”.
„Wspaniały to sposób, witam go z uśmiechem. Ty się zmienisz w księcia, ja w piękną kobietę.
Zniknie z mego życia ta bagienna szarość, kiedy się staniemy tą królewską parą”.
Podeszła więc śmiało, całowania głodna. Bocian rzecze: „Miło było mi cię poznać”.
A potem ją połknął razem z marzeniami, po czym zaraz w drzemce, najedzony, zamilkł.
Więc tylko morałem gorzkim się pożalę: bocianów tu pełno, książąt nie ma wcale.
Komentarze (4)
W bajkach morał jest optymistyczny a tu czyżby niespodzianka? Chyba jednak nie, naiwna żabka uwierzyła "złotoustemu" boćkowi.
Trafić na księcia to jak znaleźć igłę w stogu siana
https://www.youtube.com/watch?v=eS_UOBKn9JM&list=RDeS_UOBKn9JM&start_radio=1
Piękna bajka z cennym morałem.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania