Bóg w moich ustach
Czekam na ciebie, boga w moich ustach:
On drzewem życia i podporą nieba;
Czekam na ciebie jako płodna pustka:
Płynnego żądam chleba.
Plennego chleba, co widzenia zsyła,
Z ciemienia tętniąc pragłowy bożyszcza;
To żyła świata, bardzo święta żyła:
Chcę ją obejrzeć z bliska.
Lecz najpierw pokłon mojej oddam modle,
Co wiarę spełnia, gdy pulsują gwiazdy;
Wszystko jest jedno, w górze jak na dole:
Od twej zapłonę żagwi.
Nim to nastąpi, chcę się niebem krztusić,
Współzbawiać ziemie i połykać słońca;
Doczekać końca planetarnej suszy,
Deszczowe chmury ssąca.
Komentarze (10)
Odczytuję jako wiersz erotyczny, potrzebę bliskości i zmysłów.
Tak, taki był zamiar, żeby bez nazywania niczego wprost uzyskać efekt w zasadzie pornograficzny. Dzięki. To mój pierwszy text tego typu, po Twoim komentarzu widzę, że się udało nie przekroczyć granic dobrego smaku.
Pozdrawiam ?
Od tej żagwi, to już nie tylko bliskość, fascynacja, ale też pożar. Mam taki tekst, gdzie bogiem jest ona. Może wrzucę, jako głos w dyskusji. Pozdrawiam, a te Twoje teksty zawsze oryginalne i w stylu. M
Pewnie, że wrzuć. Dzięki ?
Kobieta to świątynia, mężczyzna to posąg, modła.
W Indiach do dzisiaj czci się fallusy. To wszystko bardzo fascynujące.
Pozdrawiam ?
Lubię
Niezmiernie mnie to cieszy, myślałem, że text będzie odstraszał hardcorowością.
Pozdrawiam ?
Pobóg Welebor↔Tekst wizyjno–plastyczny w omawianej, treści:)↔Jeno rymy dwa dokładne, ale to szczegół:)
Pozdrawiam?:)↔%
Dzięki, nie mogłem sobie odmówić tych dwóch rymów. Nieba chleba to aż się prosi, no i piękne słowo żyła...
Fajnie, że się podoba.
Pozdrawiam ?
Z podobaniem!
Pozdrawiam☺
Cieszę się ?
Pozdro również ?
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania