Bogu ducha winien

Uroki mieszkania w bloku z wielkiej płyty, wybudowanego pod koniec lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku, są nie do podrobienia. Zwłaszcza panujący wszędobylski hałas, przenoszony ścianami i kanałami technicznymi z parteru po ostatnie piętro. Równie często, nawet w piwnicy słychać, co dzieje się pod dachem. Dźwięki nie tylko przenoszą się pionowo, lecz także poziomo. Akustyka w budynku jest tak doskonała, że większość hal koncertowych na całym świecie miałaby nam, czego zazdrościć. Mogliby przejąć naszą socjalistyczną technikę budownictwa i doskonałe, powtarzalne projekty, wtedy problem z nagłośnieniem w filharmoniach i operach nigdy by nie powstał.

Przynajmniej większość hałasu, jaki do środka budynku dostawał się z zewnątrz, został osiem lat temu ograniczony przez obłożenie styropianem elewacji, oraz wymianę wszystkich okien i drzwi drewnianych na plastikowe. Teraz w nocy nikt nie zrywa się spocony ze strachu na dźwięk hamującego, lub skręcającego przy łóżku tramwaju. Szyny torowiska, choć niewyciszone i tak odsunęły się kilkanaście metrów od sypialni lokatorów.

Na własnym przykładzie wiem, że do pewnych stałych hałasów, szumów można się przyzwyczaić i traktować je, jako element miejskiego folkloru. Jednak odgłosy wiercenia udarowego w ścianach, czy kucia w wielkiej płycie nie zaliczają się do ciągłych tylko do sporadycznie upierdliwych. Trzeba od razu zauważyć, iż nie wszyscy lokatorzy jednakowo zawzięcie tłuką w beton. Z moich obserwacji wynika, że zwykłe remonty mieszkań nie mają nic wspólnego z tym procederem, tylko te, których celem jest zmiana aranżacji mieszkania. Może z pozoru wydaje się niemożliwe wykonanie z kuchni łazienki, z toalety dziecinnego pokoju, a z przedpokoju salonu. Wszyscy fachowcy, którzy przed takim zakresem prac mieliby opory ze względu na naruszenie konstrukcji budynku, niestety nie poznali kreatywności naszych rodaków dopasowujących fragmenty większe, lub mniejsze bloku do własnych wymarzonych potrzeb.

Część lokatorów, po wykupie mieszkań na własność, ze spółdzielni, poczuła się pełnoprawnymi właścicielami własnego M. Teraz po latach indywidualnych przeróbek blok trzyma się na słowo honoru, przynajmniej tak twierdzi mój szwagier z zawodu budowlaniec. Wszystko wydało się przez pękniecie rury w naszym mieszkaniu, a konkretnie w łazience, podczas mojego pobytu w pracy. Woda lała się intensywnie przez kilka godzin, jakoś nikomu z sąsiadów na myśl nie przyszło zakręcenie głównego zaworu w piwnicy.

Pan Czesio najstarszy mieszkaniec bloku bez pytania uparcie twierdził.

- Osobiście cztery razy zakręcałem zawór by nie lało mi się na głowę. Jednak inni mieszkańcy zawzięcie odkręcali, ponieważ do gotowania obiadu, prania i mycia potrzebowali wody. Widocznie takie czasy nadeszły, że dobro innych jest mniej ważne od własnej wygody.

Niestety, jako winny zalania i do tego nieubezpieczony, jak to Polak przed szkodą, byłem zmuszony usunąć skutki zniszczenia mienia czterech rodzin mieszkających pode mną. Miałem trochę szczęścia, ponieważ piwnica była moja, to przynajmniej z tej strony nie nasłuchałem się pretensji i oskarżeń. Pomyślałem, że szwagier, budowlaniec, pomoże mi za darmo w usuwaniu skutków, dzięki temu zaoszczędzę sporo grosza. Ten na moją prośbę przyszedł, naprawił rurę i przeszedł się po sąsiadach. Miał tylko sprawdzić ile mnie będzie kosztował materiał i jak długo to potrwa. Jednak nie przyszedł, tylko telefonicznie powiadomił mnie.

- Karol nie gniewaj się, lecz jak zobaczyłem, co z mieszkaniami zrobili twoi sąsiedzi to się przestraszyłem. Więcej moja noga nie stanie na progu twojego bloku. Narzędzia mi przynieś koniecznie dzisiaj, potrzebuję je na jutro do pracy.

Podczas pakowania akcesoriów hydraulicznych do jego torby, tak się zdenerwowałem, że z nerwów młotkiem uderzyłem w pion wodny. Narzędzie przeszło przez stare skorodowane rury jak przez papier, lało się przez dwie godziny zanim nie przyjechała ekipa awaryjna ze spółdzielni. Przynajmniej koszty usuwania zalania przeszły na wszystkich lokatorów. Nikt nie otrzymał nawet złotówki odszkodowania, ponieważ spółdzielnia w przeciwieństwie do mnie posiadała polisę. Zakład ubezpieczeniowy wszystkich chętnych do odszkodowania, odsyłał do likwidatora szkody, a ten domagał się szczegółowych informacji, co zrobili, żeby powstrzymać zalewanie ich mieszkań, oraz oskarżył o poza licznikowe pobieranie wody z sieci miejskiej.

Jeszcze tego samego dnia wieczorem udało mi się ubezpieczyć mieszkanie i od tego czasu dbam o kontynuację polisy, na wszelki wypadek. Teraz już po szkodzie jestem mądrym Polakiem i wiem, że szwagier do mnie więcej nie przyjdzie, aż takiego dostał cykora.

Innym, największym problemem powstawania hałasów są krzyki dzieci i kłótnie małżonków. Małe obecnie dzieci mieszkają daleko od mojego mieszkania i są dokuczliwe na poziomie reklam telewizyjnych. Jednak małżeństwo w średnim wieku mieszkające obok jest z każdym dniem bardziej uciążliwe. Pierwsze awantury w ich mieszkaniu rozpoczęły się jakieś półtora roku wcześniej i przybierają stale na sile. Jeszcze trochę, jak to się nie skończy, ktoś będzie zmuszony wezwać policję. Mam nadzieję, że nie będę to ja.

Zostałem wyrwany ze snu krzykiem w sobotę, jak jeszcze było ciemno. Początkowo nie wiedziałem, kto i gdzie tak drze się w dzień wolny. Dopiero porcja wyzwisk upewniła mnie, że głosy dochodzą za ściany, z mieszkania sąsiadów. Oboje na przemian obrzucali się wulgaryzmami i przeklinali jeszcze kogoś. Lokatorzy bloku byli pogrążeni we śnie i przez to słyszałem każde wykrzyczane słowo. Przebieg awantury zaskoczył mnie, ponieważ po dłuższej chwili zorientowałem się, co jest przyczyną tych wyzwisk i kogo uznali za głównego winnego ich nieszczęść.

Kiedy indziej nałożyłbym, dyżurujące na taką okoliczność słuchawki i nawet nie ruszyłbym się z wersalki. Jednak tym razem poruszyła mnie jawna niesprawiedliwość i chciałem jeszcze dokonać odwetu. Piana mi się potoczyła z ust, zerwałem się z pościeli i pognałem tak jak stałem pod drzwi sąsiadów. Jedną ręką przyciskałem dzwonek, a drugą zaciśniętą w pięść waliłem do drzwi. Początkowo nie reagowali, lecz ja nie przestawałem i z każdą kolejną chwilą byłem coraz bardziej wściekły. Kiedy sąsiad otworzył drzwi, wepchnąłem go z powrotem do sypialni gdzie była jego żona.

- Siadajcie oboje i słuchajcie, co ja mam do powiedzenia – wykrzyczałem do nich, a oni zaskoczeni moim zachowaniem wykonali polecenie.

- Awanturujecie się stale, że nie macie dzieci i przeklinacie za to Boga. Dlatego posłuchacie teraz to, co ja mam wam do powiedzenia. Kiedy byłeś młodym mężczyzną i kupiłeś sobie wypasioną brykę z podgrzewanymi siedzeniami, wyśmiałeś mnie jak mówiłem, że podgrzewane fotele w samochodzie powodują zbyt wysoką temperaturę moszny i wiąże się to z niską, jakością nasienia. Niestety to nie wszystko, ćpałeś, różne leki żarłeś garściami, a jak przestałeś to usiadłeś za biurkiem i jedyna twoja aktywność fizyczna to przejście pięćdziesiąt metrów do auta i z niego wrócić. Razem palicie śmierdzące papierosy z przemytu, aż dym kłębami wydobywa się przez okno przy moim balkonie. Żyjecie w ciągłym biegu, stresie, oddychacie tylko miejskim zanieczyszczonym powietrzem. Jedzenie kupujecie najgorszej, jakości aby tylko najtaniej, czyli chemicznie zanieczyszczone, które posiada mało naturalnych składników.

Droga sąsiadko odkładała pani decyzję o macierzyństwie na później, ponieważ potrzeba wyszumienia bez obowiązków była najważniejsza. Teraz obarcza pani Boga, że z jego winy ma agresywny śluz z kwaśnym pH.

Jeszcze raz jak usłyszę o waszej niepłodności immunologicznej to wam łby rozwalę! – wykrzyczałem i wychodząc trzasnąłem drzwiami.

Byłem tak pobudzony konwersacją między sąsiedzką, że nie usnąłem. Jednak spokój przynajmniej za jedną ścianą uzyskałem. Teraz dwa razy się zastanowią zanim znowu na siebie zaczną krzyczeć, ponieważ lęk przed wariatem jest znacznie większy niż przed nieudolną policją.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (1)

  • KarolaKorman 23.06.2017
    ,, hamującego, lub skręcającego przy łóżku tramwaju. '' - to jest świetne odwzorowanie :)
    Jak zawsze coś, z czego można wyciągnąć wnioski, uśmiechnąć się i przemyśleć. Teraz sąsiadka od niepłodności ma do rozmyślania :) 5 i pozdrawiam :)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania