ból fantomowy
odchodzę bez pozwolenia
jak jednoskrzydły pegaz
brukowana droga opada
przez serpentyny jelit
przemiana bywa zabawna
powieki unoszą się jeszcze
szepcz ciszej
to tylko dotyka wspomnień
papierowa skóra pęknie
ślady czerwieni jak piach
zostawi język boga
nie tylko na mnie
ale patrz i nie odwracaj wzroku
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania