Boso na spotkanie dnia
Kolejny rozdział niewydanej powieści. Stare fotografie,
pamiątki tamtych lat – kosmyk włosów, czarne koronki,
róża i rysunek psa. Wrzucone do ognia płaczą. Żyj, jak
potrafisz. Tańcz.
Nie pozwól sobie wmówić, że jest coś ważniejszego
niż ty i cały bagaż, którego nie chcesz wyrzucić.
Dzisiaj nie zasnę. Zmęczenie nie pomaga, a wino
dawno straciło moc. Płonie śliwowica.
Naiwność jest w cenie, czy niemodna czułość?
Odwieczne pytanie o granice wyuzdania, lukrowany grzech.
Ciekawość to skaza. Tatuaż duszy. Maleńka plamka w oku,
zmiksowana paleta – klaksony aut, migotanie świateł.
Lubieżna chciwość, jak brzytwa odcina przeznaczenie.
Obojętność parzy, a rozdrapana jałmużna spływa wprost do ust.
Każdemu przypisano długość palenia się świecy, ale wolność
wyrzucono na przetarg.
Narasta entropia – powraca zwyczajność.
Komentarze (7)
Absynt↔''Każdemu przypisano długość palenia się świecy''
sprawiedliwość w chaosie świata, w którym człek, musi się jakoś odnaleźć.
Pierwsze skojarzenie me z tekstem:)↔%
tak, to jedyna sprawiedliwość, ale tylko przez nieuchronność, a nie długość palenia się świecy.
Każdy ma skarby w sercu, które przechowuje i nie pozwala sobie wydrzeć... czasami dzięki temu da się jeszcze jakoś żyć.
Lubię takie wiersze. Bolą, ale jest w tym życie. 5
każdy ma swoje dzikie pola i pokłady ufności
Wiersz w jakiś dziwny sposób kojarzy mi się z mini traktatem filozoficznym. Tyle w nich mądrości jest zawartych na małej przestrzeni. Pozdrowionka dla autora.
Jeszcze do niego wrócę i odniosę się do treści, bądź ją pokontempluję.
Morus poezja to filozofia, a filozofia to poezja... bez siebie nie istnieją
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania