Język ojczysty —
gorset z samogłosek i spółgłosek,
który rośnie razem ze mną,
a jednak co krok
uczy mnie potykać się o własne „r”.
Tradycja —
cień po przodkach,
tańczy nade mną jak papuga w cudzych barwach,
szeleszcząc przepisem na oddech,
którego nigdy nie wziąłem.
Wiara —
płomień, który boi się światła,
dłonie osłaniające ogień
przed każdym pytaniem,
jakby wiedza była wiatrem
a nie powietrzem.
A wiesz, że nawet jeśli znajdziesz wyjątek, to w moim tekście nie chodzi tylko o same nowotwory słowne (język jest tworem żywym, słowami można się literacko bawić - sama to lubię) ale głębszy sens projektowania wzorem Orwella? :)
Polaroid
Sęk w tym, że nie chodzi o wyjątek, a wiedzę, że feminatywy nie są niczym nowym, tylko powrotem do tradycji, którą zmiótł PRL. I tyle w temacie ;)
Polaroid
Jednak wyjaśnię co mam na myśli, bo zabrzmiałam niegrzecznie. Myślę, że karykaturalność to głównie nieosłuchanie, bo po długiej przerwie, wracają słowa w zasadzie jako nowe.
Są też tworzone całkiem nowe, bo wcześniej kobiety nie były posłami, ministrami, itp. Pamiętam jakie oburzenie wzbudzała na początku "posłanka". Słowa brzmią dziwnie, a niektóre śmiesznie, ale to nie nowość... dużo jest "starych" słów o absurdalnym brzmieniu.
Komentarze (13)
A co do treści - nie ma przymusu zgadzania się ze mną.
Spróbuję zapamiętać AM ;)
gorset z samogłosek i spółgłosek,
który rośnie razem ze mną,
a jednak co krok
uczy mnie potykać się o własne „r”.
Tradycja —
cień po przodkach,
tańczy nade mną jak papuga w cudzych barwach,
szeleszcząc przepisem na oddech,
którego nigdy nie wziąłem.
Wiara —
płomień, który boi się światła,
dłonie osłaniające ogień
przed każdym pytaniem,
jakby wiedza była wiatrem
a nie powietrzem.
Szarpią ale niech sobie będą
Sęk w tym, że nie chodzi o wyjątek, a wiedzę, że feminatywy nie są niczym nowym, tylko powrotem do tradycji, którą zmiótł PRL. I tyle w temacie ;)
"feminatywy nie są niczym nowym", owszem, ale ich karykaturalne zastosowanie już tak.
No i faktycznie chyba tyle w temacie ;)
:)))
Jednak wyjaśnię co mam na myśli, bo zabrzmiałam niegrzecznie. Myślę, że karykaturalność to głównie nieosłuchanie, bo po długiej przerwie, wracają słowa w zasadzie jako nowe.
Są też tworzone całkiem nowe, bo wcześniej kobiety nie były posłami, ministrami, itp. Pamiętam jakie oburzenie wzbudzała na początku "posłanka". Słowa brzmią dziwnie, a niektóre śmiesznie, ale to nie nowość... dużo jest "starych" słów o absurdalnym brzmieniu.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania