Boss-ki

Dwaaaaaa dłuuuuuugieeeee lata z hakiem faktem się stały, gdy ptaszek o szybę swoim dziobem zahaczył.

Sama nie wiem, ile to jest sekund w minucie, bo liczyć nie umiem – tylko czuć w zachwycie, gdy ktoś mi puka w czub o świcie... Tyle prawdy tej najczystszej... Tyle godzin zahibernowanych... Tyle zalążków myśli spotęgowanych...

Rosół można gotować na wolnym ogniu i pykać czasami, ale polskie nut-ki są zajebiste. Ta kołysanka do nieznajomej z tą liną nad przepaścią, gdy się huśtasz w „cicho sza” z Sanah na marbucim dachu inspektu zimowego ogrodu. Z tą maliną, gdy jako dziecko wrzucasz do ust, by użądliła cię w wargę – bo zamiast zbierać, musisz zjeść od razu.

Człowiek zastanawia się, po co istnieje w „tu i teraz” pod tym szekspirowskim niebem. W „ojjj, wymasuj mnie Romanie”, w tym disco polowym strumieniu marzeń. W pograniczu nowych zdarzeń!

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (1)

  • Andrzej B. godzinę temu

    Napisałaś intymny liryk. Jesteś poetką :)

    "Dwaaaaaa dłuuuuuugieeeee lata z hakiem"

    Faktem się stały,
    gdy ptaszek o szybę
    swoim dziobem zahaczył.

    Sama nie wiem,
    ile to jest sekund w minucie,
    bo liczyć nie umiem.

    Tylko czuć w zachwycie,
    gdy ktoś mi puka
    w czub o świcie.

    Tyle prawdy tej najczystszej...
    Tyle godzin zahibernowanych...
    Tyle zalążków myśli spotęgowanych...

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania