Boss-ki
Dwaaaaaa dłuuuuuugieeeee lata z hakiem faktem się stały, gdy ptaszek o szybę swoim dziobem zahaczył.
Sama nie wiem, ile to jest sekund w minucie, bo liczyć nie umiem – tylko czuć w zachwycie, gdy ktoś mi puka w czub o świcie... Tyle prawdy tej najczystszej... Tyle godzin zahibernowanych... Tyle zalążków myśli spotęgowanych...
Rosół można gotować na wolnym ogniu i pykać czasami, ale polskie nut-ki są zajebiste. Ta kołysanka do nieznajomej z tą liną nad przepaścią, gdy się huśtasz w „cicho sza” z Sanah na marbucim dachu inspektu zimowego ogrodu. Z tą maliną, gdy jako dziecko wrzucasz do ust, by użądliła cię w wargę – bo zamiast zbierać, musisz zjeść od razu.
Człowiek zastanawia się, po co istnieje w „tu i teraz” pod tym szekspirowskim niebem. W „ojjj, wymasuj mnie Romanie”, w tym disco polowym strumieniu marzeń. W pograniczu nowych zdarzeń!
Komentarze (1)
Napisałaś intymny liryk. Jesteś poetką :)
"Dwaaaaaa dłuuuuuugieeeee lata z hakiem"
Faktem się stały,
gdy ptaszek o szybę
swoim dziobem zahaczył.
Sama nie wiem,
ile to jest sekund w minucie,
bo liczyć nie umiem.
Tylko czuć w zachwycie,
gdy ktoś mi puka
w czub o świcie.
Tyle prawdy tej najczystszej...
Tyle godzin zahibernowanych...
Tyle zalążków myśli spotęgowanych...
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania