Bracia

W salonie o budowie molekularnej

Stoi ściana o powierzchni zwierciadlanej.

Na przeciwko niej, ktoś o budowie lekko mgławej

Zawsze gdy wchodze do pokoju, robi w nim wielkiego gnoju.

Chaos na ścianie, chaos na ziemi

przez to w ustach i oczach się już pieni.

Dwutlenek węgla powoduje w głowie zawały

serca dźwięk, kiedyś taki dojrzały, wydaje się teraz mały.

Na tej pustni kiedyś deszcze lały

kiedyś tutaj drzewa dojrzewały.

Teraz leją się tylko chmury

może deszcz z tego będzie wtóry.

Lecz narazie formują tylko na ziemi cienie

cienie, które są jak głowy zmartwienie.

a jak już o martwych mówimy

to leży kilka takich pod moim łóżkiem.

Gdy budzę się w nocy, to się często dusimy

W końcu taki jest cel, wypełnić role musimy.

A gdy budziłem się rano, wode piłem duszkiem

w końcu nie chciałem skończyć suchy, pod czyimś łóżkiem.

Dzisiaj śpię na plecach i patrze w sklepienie,

patrzę czy coś na niebie ma moje imię, nie.

Czy widzę tam kogoś innego podobne pragnienie

ale przez mgłę w oczach widzę odpowiedź, mnie nie.

Średnia ocena: 2.0  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (1)

  • Dziena hiena godzinę temu

    jest jakis pomysl ale warsztat nie jest w stanie udzwignac koncepcji

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania