Bracia
W salonie o budowie molekularnej
Stoi ściana o powierzchni zwierciadlanej.
Na przeciwko niej, ktoś o budowie lekko mgławej
Zawsze gdy wchodze do pokoju, robi w nim wielkiego gnoju.
Chaos na ścianie, chaos na ziemi
przez to w ustach i oczach się już pieni.
Dwutlenek węgla powoduje w głowie zawały
serca dźwięk, kiedyś taki dojrzały, wydaje się teraz mały.
Na tej pustni kiedyś deszcze lały
kiedyś tutaj drzewa dojrzewały.
Teraz leją się tylko chmury
może deszcz z tego będzie wtóry.
Lecz narazie formują tylko na ziemi cienie
cienie, które są jak głowy zmartwienie.
a jak już o martwych mówimy
to leży kilka takich pod moim łóżkiem.
Gdy budzę się w nocy, to się często dusimy
W końcu taki jest cel, wypełnić role musimy.
A gdy budziłem się rano, wode piłem duszkiem
w końcu nie chciałem skończyć suchy, pod czyimś łóżkiem.
Dzisiaj śpię na plecach i patrze w sklepienie,
patrzę czy coś na niebie ma moje imię, nie.
Czy widzę tam kogoś innego podobne pragnienie
ale przez mgłę w oczach widzę odpowiedź, mnie nie.
Komentarze (1)
jest jakis pomysl ale warsztat nie jest w stanie udzwignac koncepcji
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania