Brak weny
Weny mi już brakuje.
Czasem żeby coś wymyśleć po świecie jak duch się snuje.
Pragnę coś napisać, pokazać, że jestem,
Bo boję się, że moja wena przeminie z cichym echem.
Siedzę przy biurku, zgniatam kolejną kartkę,
Obgryzam ołówek, pukam się w czoło.
Może wreszcie rzucę to i pójdę uczyć się grać w siatkę?
Znowu wychodzę i obchodzę ogromne koło.
Widzę ją, to przecież musi być ona!
Ucieka wśród tych przepięknych koron drzew,
A ja biegnąc za nią czuję, że zaraz skonam.
Chce się bawić w chowanego, a mnie zalewa krew.
Komentarze (10)
Ach ta wena, jest, a później jej nie ma :) 5
Ja zawsze jak wracam do domu, to coś sobie ułożę, lecę do domu by zapisać, a tu zapomniałam :D dziękuję :)
Julsia Zabieraj notatnik i coś do pisania ze sobą.
Wena jest ulotna.
Na pocieszenie- 5
Z telefonu korzystam zwykle, ale byłam przed domem i zimno w ręce, to stwierdziłam, że zapiszę jak wejdę :D a tu włączyłam komputer, pograłam, dwudziestatrzecia, a tu pustka :) Dziękuję
Julsia W telefonie jest dyktafon. Masz wenę poza domem, włącz go i nagraj, co ci przyszło do głowy. W domu odtworzysz :)
Wolę notatki :D jednak dziękuję za pomysł :)
Julsia, brak weny może być weną, okazuje się :)
Wiersz mi się podobał. Masz kilka szlagwortów, które czynią wiersz charakterny, nadają mu płciowości. Oto one:
"Znowu wychodzę i obchodzę ogromne koło."
"Chce się bawić w chowanego, a mnie zalewa krew."
"Może wreszcie rzucę to i pójdę uczyć się grać w siatkę?"
to zdania-wytrychy wiersza :)
5 :)
Dziękuję bardzo :)
Jak się nie ma weny to się pisze o jej braku. 5
Otóż to :D dziękuję :)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania