Brochowska babcia (wersja mini)
Ta historia wydarzyła się kilka lat temu na wrocławskim Brochowie. Wraca do mnie często.
Mieszkałem wtedy przy Birmańskiej. Brochów miał dwie twarze: kolejową i romską. Uchodził za dzielnicę trudną, lecz pod chropowatością kryła się osobna, milcząca duma.
W jednej z pobliskich kamienic ostatnie lata życia spędził Edward Dymek – dziecięcy aktor znany z „Abla, twojego brata”, „Wakacji z duchami” i „Podróży za jeden uśmiech”. Dorosłość obeszła się z nim bez czułości. Alkohol. Nędza. Zbieranie złomu. Umarł samotnie. Czytałem o tym i długo myślałem o jego matce — o tym, jak odprowadza się na cmentarz własne dziecko.
Trzy lata temu spacerowałem brochowskim parkiem. Bez powodu wróciła do mnie ta myśl.
Minęła mnie drobna staruszka. Uśmiechnęła się, jakbyśmy znali wspólną tajemnicę. Przemknęło mi przez głowę coś niedorzecznego: że to ona.
Kiedy ją mijałem, powiedziała cicho, nie patrząc na mnie:
— Niedobrze, gdy rodzice przeżywają swoje dzieci.
Zatrzymałem się. Zwyczajne zdanie, a jednak poczułem chłód. Nie zamieniliśmy ani słowa. A mimo to powiedziała dokładnie to, o czym myślałem.
Odeszła powoli parkową alejką. Nie obejrzała się.
Nie wiem, kim była.
Od tamtej pory ostrożniej myślę wśród obcych.
Komentarze (7)
i tego co określić najtrudniej, czegoś... zdolności... jakby poza umysłem?↔Pozdrawiam🙂:)
Świat jest mały!
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania