Brochowska babcia (wersja mini)
Ta historia wydarzyła się kilka lat temu na wrocławskim Brochowie. Wraca do mnie często.
Mieszkałem wtedy przy Birmańskiej. Brochów miał dwie twarze: jedną z sadzą pod paznokciami, przesiąkniętą smarem i stukotem torów, drugą – barwną, rozśpiewaną, z dymem cygańskich ognisk snującym się między kamienicami. Uchodził za dzielnicę trudną, lecz pod chropowatą skórą nosił cichą, upartą dumę.
W jednej z pobliskich kamienic ostatnie lata życia spędził Edward Dymek – dziecięcy aktor znany z „Abla, twojego brata”, „Wakacji z duchami” i „Podróży za jeden uśmiech”. Dorosłość obeszła się z nim bez czułości. Alkohol. Nędza. Zbieranie złomu. Umarł samotnie. Czytałem o tym i długo myślałem o jego matce — o tym, jak odprowadza się na cmentarz własne dziecko, jak ziemia zamyka się nad kimś, kto jeszcze niedawno mieścił się pod sercem.
Trzy lata temu spacerowałem brochowskim parkiem. Było przedwiośnie; ziemia pachniała wilgocią i kominowym dymem. Bez powodu wróciła do mnie tamta myśl.
Minęła mnie drobna staruszka w wyblakłym, popielatym płaszczu. Uśmiechnęła się, jakbyśmy znali wspólną tajemnicę. Kiedy mnie mijała, poczułem chłodny zapach naftaliny i mydła — zapach szaf, w których przechowuje się czyjeś dawne życie. Przemknęło mi przez głowę coś niedorzecznego: że to ona.
Powiedziała cicho, nie patrząc na mnie:
— Niedobrze, gdy rodzice przeżywają swoje dzieci.
Zatrzymałem się. Zwyczajne zdanie, a jednak poczułem, jakby ktoś dotknął mnie zimnym palcem pod żebrami. Nie zamieniliśmy ani słowa. A mimo to wypowiedziała dokładnie to, o czym myślałem.
Odeszła powoli parkową alejką. Jej kroki były lekkie, prawie niesłyszalne na mokrym żwirze. Nie obejrzała się.
Nie wiem, kim była.
Od tamtej pory ostrożniej myślę wśród obcych.
Komentarze (7)
i tego co określić najtrudniej, czegoś... zdolności... jakby poza umysłem?↔Pozdrawiam🙂:)
Świat jest mały!
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania