Brudna spocona kotka
już nie szukam niczego bo mam wszystko co można mieć,
więcej już nic nie znajdę chyba że zabiją mnie,
i znajdę tam życie wieczne gdzieś w zaświatach albo gdzieś indziej,
ale co mi z duszy bez ciała.
Mroczna zagubiona szosa goni mnie coś lub ktoś,
upadam na ryj, krew ze mnie tryska prosto na choinkowe bombki przydrożnego
świątecznego drzewka, ah jak fajnie ubrana przystrojona szosa,
zagubiona a pamiętana mroczna a ma ciepło świąt, którędy droga
zapytał jakiś jenot jakiegoś kojota czy kogoś tam,
w tym tłumie pełno wybrańców, ról pierwszoplanowych, drugoplanowych i statystów,
jedni ważniejsi od drugich drudzy od jednych czy tam pierwszych, czy tam czytam
spytała mnie brudna spocona kotka po czym wyzioneła ducha.
Ahh znowu pogrzeb, umierają jedni po drugich po kolei alfabetycznie, jak by śmierć
była zapisana w jakimś abecadle czy innym alfabecie, ja to piszę brailem,
oczywiście żartuje bo nie umiem pisać brailem i chyba gdzieś mam tych ślepych ale
na pewno im współczuje i sam oślepnąć nie chcę bo to coś strasznego nie widzieć.
/// Bum tarara ra ra choinkowe bombki bledną na trasie do zapomnienia,
gdzie jesteśmy dziś gdzie jutro gdzie byliśmy wczoraj,
co jest piękne a co brzydkie, cho cho choinkowych bombek czar, czy prysł czy pałera dał,
czy jestem tu sam a to komputer mi śpiewa i gra te skromne siala la la la.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania