Brulion
Czuję w sobie stos cudzych życiorysów. Nawet w tej chwili mógłbym wyjąć jedną bierkę ze stosu i w sekundę byłbym kimś innym. Jeden patyczek i nagle pakuję teczkę z dokumentami do epokowego projektu realizowanego w Katalonii, drugi klocek z wieży pokazuje mi jak to jest być dwumetrowym dryblasem z bicepsem o średnicy mojej klatki piersiowej. Nie mogę przestać się bawić, kolejna bitka, kolejna projekcja - ja nieogolony, przede mną worki wypełnione piaskiem, w rękach trzymam rozżarzony M-16. Wokół mnie widać jedynie tumany dymu pomieszanego z pustynnym żwirem. Naboje powoli się kończą, czas zmienić talię. Kolejna karta, spadam z mostu, machając opętańczo kończynami we wszystkich kierunkach. Nie jestem przygotowany na spotkanie z taflą lodowatej wody w rzece. Jakiej właściwie rzeki? Kim ja w ogóle obecnie jestem? Czemu skoczyłem? Co się stanie gdy wyczerpię cały stos? Czy wtedy przestałbym być? Czy wtedy zacząłbym być sobą?
Komentarze (7)
Podoba mi się Twój styl pisania. Daję piąteczkę.
Dziękuję uprzejmie!
Kiedy stos się skończy, zaczniesz dopiero poznawać siebie
Każdy z nas popełnia podobne błędy czy ulega takim samym namiętnościom... detale nas tylko różnią, ale czy trzeba z tego powodu widzieć w sobie aż tyle różnych życiorysów?
Nie wydaje mi się
Według Czechowa czasem trzeba wyładować wszystkie właściwości i osobliwości wolnego ducha, pozdrawiam!
Pięknie napisane, pozdrawiam:)
Dzięki, dzięki!
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania