Brunatne Odczucia

Może nie jestem w stanie powiedzieć Ci, że Cię kocham, ale kiedy śmiejemy się w gronie, moje oczy najpierw biorą kurs na Ciebie.

 

A kiedy patrzę na ciebie...

 

Wpatruję się w twoją duszę.

Pomimo wielu spotkanych w mym życiu oczu,

tylko w twoich czuję się bezsilny. Z każdym razem zatracam się coraz głębiej. Za każdym razem pływam w brunatnym oceanie, w którym z każdą sekundą przybywa fal, do momentu aż utonę.

 

Wybrałbym Ciebie, w stu życiach, w stu światach, w każdej wersji rzeczywistości.

Znalazłbym i wybrałbym Ciebie.

 

Mógłbym napisać o tobie setki stron, a potem je spalić, tylko po to, by poczuć wiatr i zapach miłości.

Te strony prawdopodobnie nigdy by do Ciebie nie dotarły, dopóki wiatr miłości nie przyciągnąłby Cię do nich. Jeszcze nieistniejąca, ale namacalna.

 

Daj naszym dzieciom swoje głębokie brązowe oczy, swój uśmiech, który topi wszystkie metale, i daj im swój blask, aby nawet gdy nas już nie będzie, świat znalazł w nich wszystkie powody, dla których Cię pokochałem.

 

Mów do mnie, wypowiadaj się, gawędź, prowadź monologi, opowiadaj.

Twoja mowa, werbalna i słowna jest

jak deszcz dla moich kwiatów,

jak iskra do mego Barana,

jak książka dla wyobraźni.

Prowadź mnie swoim głosem niczym syrena prowadzi piratów na zgubę. Lecz zguba już mnie odnalazła w pierwszy dzień w którym się spotkaliśmy.

 

Dzień ostatni, być może dla Ciebie zwyczajny,

Dla Ciebie normalny.

Dla mnie zachwycający, jak i stresujący.

Cały mój niepokój zniknął, gdy Ty pojawiłeś się w pomieszczeniu. Niczym Słońce w burzliwy dzień, niczym tęcza po ulewie, zjawiłeś się Ty i odepchnąłeś moje zmartwy (zmartwienia).

 

Często chciałem odwrócić swoją uwagę od uczuć do ciebie, przez nałogi, flirty i herezję.

Lecz tego jednego dnia pokazałeś mi że jest to zbędne. Twoja obecność silniejsza niż kokaina jest. Lecz od niej też uzależniam się. Z dnia na dzień chcę więcej, więcej chcę. Lecz czuję że ty tego nie.

 

Nigdy ci nie powiedziałem, że cię kocham. Myślałem, że wyraziłem się dość jasno, ale wydaje mi się jednak, że czyny nie są głośniejsze niż słowa. Chciałabym móc wrócić i sprawić, by było boleśnie oczywiste, jak bardzo mi zależało, jak daleko bym się posunął, by zobaczyć, czy czujesz to samo, ale część mnie wie, że wszystko skończyłoby się dokładnie tak samo. Zrobiłbym wszystko, aby pokazać, że mi zależy, ale wypowiedzenie tych słów byłoby czymś, czego moje usta na zawsze zachowałyby dla siebie, aż do grobowej deski.

 

Dlaczego???

 

Często rozważałem by ci to w prost powiedzieć, lecz w większości przypadków byłem zatracony, czy to w alkoholu, marihuanie czy w twoich oczach. Lecz na trzeźwo moje ciało nigdy nie przyjmowało informacji, że nic złego nie może się stać. Często myślałem że nie zasługuję na miłość, ponieważ akceptujemy miłość, na którą myślimy, że zasługujemy. Oddając miłość i nie dostając jej z powrotem, skuliłem się w sobie i zacząłem zamykać miłość na kłódkę.

 

Czasami czuję się lub chciałbym się czuć jak Timothy Laughlin do twojego Hawkins Smith.

Towarzysze podróży, widzący się na każdym kroku, z pewną iskrą poza miarą, która zaczyna być problematyczna. W tym przypadku z mojej strony.

Nie wiem jak miłość może być grzechem, którego z jednej strony chcę się pozbyć, mówiąc "Obiecaj, że nie będziesz pisać", ale a z drugiej strony sprawia mi przyjemność, każdy dotyk, każde spotkanie oczu, każda minutą spędzona z tobą, obok ciebie, z myślą o tobie.

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania