Brunet

Czarny fryc, ulica, blok.

Liże grzebień jego włosy.

Maska, noc, idzie krok.

Macha ręka do muzyki w takt.

Brunet wieczorową porą gra.

 

Opon pisk, szyby błysk.

Ktoś otwiera drzwi.

Jednooki patrzy na bruneta.

 

Beng beng — padł ludzki głos.

 

Opadła bruneta szczęka.

Ktoś się uśmiecha.

Średnia ocena: 4.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania