Budzą się już czarne turnie
Budzą się już czarne turnie
Słońce znowu wstaje wtórnie
Ruszam dzisiaj w jego stronę
Dziś gdy wszystko już stracone
Przewrócony płot przy drodze
Bocian co na jednej nodze
Stoi na skraju kałuży
Przypomina kwiaty róży
Widzę obok bazie białe
Wielkiej Nocy znaki małe
Szum strumienia się roztacza
To przyroda mnie otacza
Kamień cicho chrzęści marny
Żuk ucieka jakiś czarny
Słyszę wilki gdzieś w oddali
Wycie dobre łowy chwali
Nad strumieniem była kładka
Kiedyś widziałem ją z rzadka
Dziś zerwana i spróchniała
Tak natura właśnie działa
Ziemianka z wejściem kamiennym
Chłodem raczyła zbawiennym
Kiedy lipcowe upały
Tak straszliwe nastawały
Lekki wiatr twarz moją smaga
A ja z myślami się zmagam
Żyć czy umrzeć ciągle myślę
Który żywot Bogu wyślę
Gdy nad przepaścią sterczałem
Wtedy wreszcie zrozumiałem
Każda burza w życia lesie
Słońce też za sobą niesie
Komentarze (21)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania