Bursztyn
Bursztyn w twoich oczach,
rozpuszcza się.
Spływają dni jak długie wieczory.
Płyną dwa strumienie,
pomiędzy nimi nic.
Nurt niesie opadły liść,
na wpół żywe wspomnienie.
Niemoc znika za zakrętem
jak łódka bez sternika.
Otwarte okno wpuszcza nowy dzień,
nieznany ci.
Wysycha rzeka,
w piasku bursztyn lśni.
Znów mieni się w twoich oczach.
Komentarze (5)
Wielbiciel dzisiaj zaspał, przypominam, rekord to 12 minuta, popraw się, dziś nie będzie saszetki, myszkę musisz sobie upolować.
Wiersz wspominający najlepsze lata nadmorskich piosenek z prlowskich. W cichym szlochaniu autora nad naturalizmem przemijania, co powiększającą łysiną pezypomina mu o tym.
A jednak te włosy haha, mi ich nie brakuje. Zabolało, biedactwo.
i tu nie...
Dlaczego, tak mnie zaniedbujesz?
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania