Burza i cisza
Był młody, a jego brązowe, zwierzęce oczy paliły mnie od środka.
Czułość w jego spojrzeniu roztrzaskała moją ostrożność
i nagle każda chwila bez niego była jak pustynia po gradobiciu.
Zauroczyłam się nim tak,
że nie potrafiłam zapanować nad sobą,
gdy tylko pojawiał się w zasięgu mojego wzroku.
Spotykaliśmy się w zakamarkach czasu,
gdzie świat nie miał prawa nas osądzać
nasze spotkania były dzikie, namiętne,
pełne ognia i pożądania,
które spalało skórę i serce.
On mnie kusił każdym gestem, każdym spojrzeniem,
a ja ulegałam, całkowicie, bez reszty.
Skrzywdził mnie słowem
prosił o kolejne spotkanie
ale wtedy się nie ugięłam.
A teraz… milczy.
Cisza jest torturą, pustką, w której słyszę własne krzyki serca.
Brak słów wbija się we mnie jak nóż,
jak ogień gasnący powoli,
Pozostawiający popiół w moich żyłach.
Znowu go szukam.
Każdy cień, każdy szept wiatru
szukam go, choć wiem,
może mnie zranić jeszcze raz.
Nie mogę się pogodzić.
A ona widzi mnie w myślach,
W każdym cieniu, w każdym oddechu.
Widzę jej oczy miękkie, kruche
jakby całe życie
było utkane z pożądania i lęku.
Chcę ją mieć, choć wiem, że ją raniłem.
Chcę jej bliskości, choć wiem, że nie mogę być jej całym światem.
Milczę.
Nie potrafię mówić, nie potrafię wyznać wszystkiego,
co pali mnie od środka.
Bo każdy gest, każda słabość,
mogłaby mnie zniszczyć,
Jakby ogień, który między nami płonie,
spalił mnie sam.
A jednak… nie mogę się od niej odsunąć.
Wciąż czuję jej dotyk w powietrzu,
jej zapach w każdym zakamarku wspomnienia.
Spotykam ją w myślach, potajemnie,
tak jak spotykaliśmy się kiedyś
dziko, namiętnie, jakby świat wokół nie istniał.
Milczenie jest bronią i więzieniem.
Chcę ją, a jednocześnie boję się siebie.
Bo ten ogień, który płonie między nami,
jest piękny i zabójczy.
Nie pogodziłam się.
Nie mogę.
Bo tę miłość, tę niesamowitą, dziką miłość,
która spalała nas od środka,
ciągnie mnie z powrotem w jego orbitę,
nawet jeśli jego zwierzęce, brązowe oczy
są teraz jedynym miejscem, gdzie czuję życie.
I nawet gdybym chciała odejść,
nawet gdyby noc była bez końca,
nie mogę
bo jego milczenie stało się moim bólem,
moją własną pustynią po gradobiciu,
moją niekończącą się burzą,
którą nawzajem nawiedzamy.
Komentarze (1)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania