Burzan

Przedziwny jest ten śmiech przez łzy

Kiedy gorzkie Burzanu kły

Przebijają się przez płuca

Wątrobę marzenia i sny

 

Przygniatają wszelkie myśli

Hamują rozkołatane

Serce bez cienia zawiści

Zaszczute oraz zbesztane

 

Bo gdy gniewna Burzanu pomroka

Przypłynie niechybnie z wysoka

Odwrotu nie ma wszak zanurzam się

W odmęty doszczętnie blade i mdłe

 

Jednego dnia błądzę w szarościach

Czuję nijakość nawet w kościach

Innego zaklinam czerwień światła

Aby oddała mi to co skradła

 

Na mych dłoniach jest posoka

Wstęga czerwona szeroka

Pasmo ferworu udręki

Wieczna niepewność i zwłoka

 

Srogi Burzanie!

Wiem że gdy powstrzymam łkanie

Nie powściągnę swojej męki

I nie cofnę spod twej ręki

 

Weź mnie zatem w całości

Od rozumu aż do kości

Rozbij i rozedrzyj czule

Z ostałej mi godności

 

Pożryj mnie i wypluj hardo

Niechaj nic nie pozostanie

Nawet lichy promień światła

Tylko strach i zamotanie

 

I odpowiem głosem szorstkim

Gdy deszcz spadnie na mą skórę

Gdy puste otworzę oczy

 

Wówczas będzie już po wszystkim

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (4)

  • Piotrek P. 1988 12.06.2020

    Zdecydowanie czuć powiew wspaniałej nostalgii, przygody i inspiracji. 5, pozdrawiam :-)

  • Puchacz 12.06.2020

    Ot rymowanka najczęściej częstochowska z dziwnym burzanem przez duże B

  • Florian Konrad 13.06.2020

    zgadzam się z Przedmówcą. Częstochowszczyzna. a ten Burzan z wielkiej litery wygląda jak Burzum :)

  • Pan Buczybór 13.06.2020

    Słabe rymy i ogólnie nie jest to za dobry wiersz. Mocno retro, ale zdecydowanie przesadzony - cały ten patos i w ogóle we współczesnych poetyckich realiach już nie działa i na pewno nie w takiej formie

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania