But, my dreams

Ludzie się dzielą, gdy mnożysz szczęście.

Jako reżyser życia mówię koniec, cięcie.

Gdy Słońce krzyczy, że szkoda zachodu.

Dalej poszukuję róży z betonu.

 

Jutro znów odwrócę bieg i stanę.

Przez chwilę pomyślę, czy dobrze było jak szedłem i trwałem?

Zrobię znów krok w swoje strony.

Jeśli znów coś popsuje, to kurwa sorry.

 

But my dreams they aren't as empty

As my conscience seems to be.

 

Gardło obdarte od ostrych słów.

Skóra podarta od głowy przez tłów.

Na strunach nowy mięsień od podnoszenia głosu.

Nie chcesz być inny to się kurwa dostosuj.

 

Nigdy nie skończę, tylko się dołując.

Umrę szczęśliwy albo próbując.

Eviva l'arte, czas na karę za swe czyny.

Jeśli jesteśmy tym co jemy, zakończę sezon baraniny.

Średnia ocena: 4.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (1)

  • Zagubiona 05.09.2016
    Prawdę mówiąc, nie lubię przekleństw w tekstach. Może czasem w jakimś opowiadaniu, ale w wierszu niebardzo. Ogólnie treść mi się podoba, ładnie jest napisana. 4

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania