Być może
Być może się nienawidziliśmy, wyrywaliśmy sobie włosy z głowy opętani nerwami, krzykiem i płaczem.
Być może byliśmy zbyt zazdrośni, zbyt wpatrzeni w czubek własnego nosa, zamiast spojrzeć na siebie nawzajem i dostrzec to, co piękne.
Być może wiedzieliśmy, że gdzieś na końcu świata jest ktoś lepszy dla nas samych - jednocześnie wiedząc, że skoczylibyśmy za sobą w ogień.
Być może uważaliśmy, że to wszystko nie ma najmniejszego sensu ani oparcia, by mogło stać w jednym kawałku - jednocześnie całując się bez opamiętania, otoczeni namiętnością i pragnieniem.
Być może kochaliśmy się kłócić i wyzywać, jednocześnie mówiąc te dwa piękne słowa, które przy złączeniu tworzyły idealne stwierdzenie, które było echem odbijającym rytm serca.
Być może koniec świata jutro nadejdzie, a ja być (na pewno) może nie będę mogła powiedzieć ci tego prosto w twarz.
Prosto w twarz wykrzyczeć ból i rozpacz, jednocześnie satysfakcję i zwycięstwo.
Komentarze (6)
Całkiem niezłe. Powtórzeń się nie czepiam, rozumiem zabieg. Nie moje klimaty ogólnie, ale nic szczególnie złego nie zauważyłem, a niektóre fragmenty były naprawdę dobre. Solidna miniatura.
Ja jednak bym się czepnął tych powtórzeń.
Zwyczajnie za dużo jak na miniaturę.
I nie mój klimat. Za dużo egzaltowanej histerii i rezedrganej egzaltacji, a za mało refleksji.
Rozumiem, dziękuję ;)
Mam podobne zdanie, co mój Poprzednik - Pan z Sowiego Boru :)))
Skoro wszystko jest w trybie przypuszczającym, to niewykluczone, że bohaterka nie jest niczego pewna i tylko sobie gdyba, dla zabicia czasu w oczekiwaniu na tramwaj, albo aż się woda na kawę zagotuje i że właściwie wszystkie te myśli są projekcją w głowie czegoś, co może nastąpić, ale raczej nie nastąpi, lub mogło nastąpić, ale nie nastąpiło. Jeśli chodzi o to ostatnie, to mogło nie nastąpić z dwóch powodów: bo wszystko od początku jest projekcją i nigdy nie zaistniało, lub druga możliwość, wszystko zaistniało, ale na odwrót, niż tutaj napisano, więc tryb przypuszczający dotyczy hipotetycznej sytuacji w której wszystko istnieje jako lustrzane odbicie, ale bohaterka wolałaby, żeby istniało tak jak tutaj napisała.
Być może napisałem nieco zawile, ale proszę zwrócić uwagę, iż recenzja, podobnie jak tekst, jest w trybie przypuszczającym, zatem być może jest tylko projekcją, która nie zaistniała, a piszący te słowa zobaczył w tekście coś, czego nawet autorka nie miała intencji w nim zamieścić.
Momentami naprawdę bardzo mocne. Plus ode mnie za końcówkę. Przyjemnie się czytało.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania