Bycie?

BYCIE?

Spiekota myśli doskwiera bólem obszernym.

Siląc się na odruch istnienia,

Filtruje powietrze zalane dymem.

Będąc jedynie, nie chcąc nie być jednocześnie,

stwarzam pozory przyczyny i skutku,które ponoć mają mnie uczynić lepszym, godniejszym, potrzebnym…

Konflikt narasta gdy niebyt równie silna wolą co potrzeba bycia trzepocze się po spłaszczonej linii zatartej świadomości,

Katatonią stop i dłoni nagradzając.

Jakże nie być skoro dzień następny ciekawskim okiem łypie zza rogu dnia każdego nowego,

Tłocząc nadzieje jak silikonowe wężoidy wypełnione gazem upychające ostatnie tchnienie w leżącego w bieli półtrupa.

Wdech…wydech…wdech…wydech…wdech…wydech…….wydech……ydech…..ech…

_____________________________________________________________________

Jakże nie być skoro się jest?

…nie widzieć…nie słyszeć…nie czuć???

Nie być od początku bycia zmienia stan rzeczy pozbawiając przywileju bólu świadomości, która czyni nas człowiekiem.

Bycie iskrą w kalendarzu która nigdy płomieniem nie rozbłyśnie sensu głębszego nabiera z każdą przemijającą sekundą bycia mojego własnego.

Nie być od początku…

Ma sens.

 

GRAHAMOZA

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania