byłam bez pieniędzy
i spotkałam znajomego który sprzedaje truskawki.
wyzywał moją matkę od dziwek (powiedziała że truskawki są mokre)
później zapytał o córkę jest wszechmogący.
właśnie to podoba mi się w mężczyznach
ta pewność jutra i teraźniejszości. trochę ułomny ale sprzedaje dobre ziemniaki
chyba wie że jego twarz przypomina downa.
ma dobre pomidory malinowe.
wszystko dzieje się późnym wieczorem
kiedy oboje mamy nadzieję że nikt nas widzi. znikamy za parawanem i
no właśnie. nic się nie dzieje
czasem za dużo przeklinamy
cały świat
oboje wiemy że życie to kurwa
ale jemy truskawki z cukrem i jogurtem
spotykam byłą nauczycielkę mówi
- zawsze byłaś inteligentna
zostawię sobie ten komplement
rano dwie jedna po południu
wieczorem też jedna. mózg
zaczyna rozumieć że nie każda sytuacja
jest kurwą i może to nas wyróżnia
Komentarze (7)
Z dwudziestu łubianek /poprzez celowe wgniecenia/ robiłem dwadzieścia cztery.
Konkurencja miała wczorajsze / dostawa ok. 9 - jak byłem niemal wyprzedamy/.
Pierwszwe łubianki sprzedawałem drożej /zadowolałem Osti bajerą, że są samochody i Mercedesy, że są truskwaki i moje truskawki/.
Po sprzedaniu 5 łubinek z 24 - byłem już na zero, zjeżdzałem z ceny. Kiedyś klient, który dwie godziny wcześniej płacił 5 euro, teraz miał po 4. Zdziwionemu mówiłem, że są już mniej świeże.
Czasem dawałem je darmo stałemu klientowi klientowi, który kupował duzo fajek.
Po dwóch tygodniach zatrudniłem prracownika, mogłem wracać do pracy. Po roku zaplaciłem znajomym za Skodę sprzedaną na złom powyżej ceny giełdowej w dniu darowizny.
Na Opla,, którego kupiłem 4000 zł, pracowałem trzy godziny - zaczęły mi się fuchy, Badania nieniszczące spoin, wystawianie na ich podstawie dokumentów.
Odbilem się od dna.
Uchodżcą jest osoba, która uciekła z zgrożonego regionu do najbliższego kraju.
Mówisz o nachodżcach.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania