byłam bez pieniędzy

i spotkałam znajomego który sprzedaje truskawki.

 

wyzywał moją matkę od dziwek (powiedziała że truskawki są mokre)

później zapytał o córkę jest wszechmogący.

właśnie to podoba mi się w mężczyznach

ta pewność jutra i teraźniejszości. trochę ułomny ale sprzedaje dobre ziemniaki

chyba wie że jego twarz przypomina downa.

ma dobre pomidory malinowe.

 

wszystko dzieje się późnym wieczorem

kiedy oboje mamy nadzieję że nikt nas widzi. znikamy za parawanem i

no właśnie. nic się nie dzieje

 

czasem za dużo przeklinamy

cały świat

oboje wiemy że życie to kurwa

ale jemy truskawki z cukrem i jogurtem

 

spotykam byłą nauczycielkę mówi

- zawsze byłaś inteligentna

zostawię sobie ten komplement

rano dwie jedna po południu

wieczorem też jedna. mózg

zaczyna rozumieć że nie każda sytuacja

jest kurwą i może to nas wyróżnia

Średnia ocena: 2.7  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (7)

  • Marzena 2 miesiące temu
    Chodzi po to, że tej znajomy dawał mi pod koniec dania owoce i warzywa za pół ceny a drugą siatkę za darmo.
  • Marzena 2 miesiące temu
    Ten znajomy*
  • Marzena 2 miesiące temu
    Ale jakie to ma znaczenie
  • Grain 2 miesiące temu
    Kiedyś /nie raz/ będąc bez pieniędzy, zaporzyczyłem się, znajomi-przyjaciele podarowali mi Skodę i będąc na urlopie otworzyłem stoisko z fajkami dla Osti. Kolega plantator-robotnik zaoferował mi truskawki /bez taryfy ulgowej/ prosto z pola, zbierane świtem.
    Z dwudziestu łubianek /poprzez celowe wgniecenia/ robiłem dwadzieścia cztery.
    Konkurencja miała wczorajsze / dostawa ok. 9 - jak byłem niemal wyprzedamy/.
    Pierwszwe łubianki sprzedawałem drożej /zadowolałem Osti bajerą, że są samochody i Mercedesy, że są truskwaki i moje truskawki/.
    Po sprzedaniu 5 łubinek z 24 - byłem już na zero, zjeżdzałem z ceny. Kiedyś klient, który dwie godziny wcześniej płacił 5 euro, teraz miał po 4. Zdziwionemu mówiłem, że są już mniej świeże.

    Czasem dawałem je darmo stałemu klientowi klientowi, który kupował duzo fajek.

    Po dwóch tygodniach zatrudniłem prracownika, mogłem wracać do pracy. Po roku zaplaciłem znajomym za Skodę sprzedaną na złom powyżej ceny giełdowej w dniu darowizny.

    Na Opla,, którego kupiłem 4000 zł, pracowałem trzy godziny - zaczęły mi się fuchy, Badania nieniszczące spoin, wystawianie na ich podstawie dokumentów.

    Odbilem się od dna.
  • Marzena 2 miesiące temu
    Od dna powiadzasz... od jakiego dna. Dla każdego ma ono inny wymiar. Dla uchodźcy z Afryki zapewne każda możliwość spędzenia nocy pod własną ciepłą kołdrą i bez udziwnień które teraz wprowadza niemiecki rząd. Ale jest trudniej. I każdy się zastanawia jak przetrwać. Czy można zaliczyć więcej niż jedno dno? Najważniejsze chyba aby w tym wszystkim nie zapomnieć... ale to trudne myśleć o sobie i tylko o sobie. Ale jednak można
  • Grain 2 miesiące temu
    Marzena, ale ci w głowie namieszali.
    Uchodżcą jest osoba, która uciekła z zgrożonego regionu do najbliższego kraju.

    Mówisz o nachodżcach.
  • Marzena 2 miesiące temu
    Grain w sumie mam to w dupie tak naprawdę. Ile mogę przejmować się uchodźcami. Cokolwiek byś nie powiedział to oni mają gorzej, więc musisz się bardziej starać bo nie jesteś kobietą, która pierze pranie w rękach nad brzegiem rzeki. Albo nie musisz polować albo pracować w lesie. Albo przepraszać że urodziłaś się kiedy już były pralki. Frania to też pralka. Moja mam tak prała. Więc zastanawiam się czy jestem godna egzystować z muzułmaninem? Chyba nie. Teraz pralki same piorą.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania