byłem kimś
Byłem kimś
Miałem wszystko
Uznanie, akceptację i miłość
Kupiłem mamie dom
I tacie czerwony, amerykański samochód
Kochającą, oddaną żonę
Dzieci, dla których byłem wzorem
Firmę własną, prężną
I sąsiada, co zawsze się uśmiechał
gdy podchodziłem do płotu
A potem
obmyłem się
Z tego fałszu, który wmawiałem
Sobie samemu pod naporem
Własnych oczekiwań niespełnionych
osób, które nigdy nic
Nie oczekiwały ode mnie
I kochały mnie za to, kim byłem
A nie tym, kim mi się wydawało
Że jestem
Pod naporem dążenia do perfekcji
Ugiąłem się pod ciężarem ambicji
Zniszczyłem jedyne, co było unikatowe
pogrzebałem, zakopałem i splunąłem
na wszystkie wartości, które mimowolnie chłonąłem
w okresie małoletniej nieświadomości
Żal i realia życia
Zmiażdżyły, przygniotły i rozłożyły
Od wewnątrz ciało
W którym przypadkiem się znalazłem
nie raz byłem blisko
Abym postawił kropkę
zawsze mnie coś jednak ciągnęło
Do spróbowania ponownie
wyczerpałem wszelakie pokłady
nie zostało żadnych
nie tak, że nie ma za co
tylko nie wiadomo jak
żyć
przepraszam
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania