byłeś wczoraj u mnie
spałam po dwóch tabletkach. masz obawy aby znów obudzić nowe. nowego nigdy za wiele. według ciebie powinnam. całe moje życie ciało i umysł użyźniać czyjąś ziemię. tak się ponoć kocha mocniej niż ty? wiem pisałeś że używam sobie i pozwalam na. na pewno byłeś? bez spowiedzi zapowiedzi nie. chciałam powiedzieć że w lipcu na tym twardym stole operacyjnym mówiłam do ciebie cicho. widziałeś jak później kupiłam złoty krzyżyk. sprzedałam go za cenę kolejnego dnia. z tobą. to jakaś iluzja.
namaścił mnie olejem. lekarz. kiedy jedna mała żyłka uciekła. zrobiłam się cicha. przy czwartym szwie wewnętrznym. to nie była śpiąca owieczka. lekarz krzyczał a we mnie zakochał się
blady ze strachu jesus
Komentarze (20)
Marzena ty masz chyba brakj
Pytasz więc odpowiem. Nie mam braków wręcz przeciwnie. Mam coś czego nigdy wcześniej nie doświadczyłam. I po prostu wciąż pragnę
Bardzo gęste i niepokojące — jak zapis z pogranicza snu, traumy i spowiedzi. Podoba mi się zestawienie języka medycznego z religijnymi obrazami. Zastanawiam się, co w tej relacji jest prawdziwe, a co tylko projekcją. 4
To wspomnienie mojej operacji. W lipcu coś się wydarzyło i nie powinnam zapominać że uratowali mi życie i że prosiłam Boga aby nie pozostawił mnie przy życiu jeśli zostanę warzywem. Wysłuchał mnie. Później piszę wiersze jakby wbrew jego woli, jakiś bunt matrioszki bo jak to nazwać. Pamiętam jak pierwszy raz od wielu wielu lat płakałam przed szpitalem. Siedziałam po wypisie na ławce o nie mogłam uwierzyć że... Czy był wtedy ze mną Bóg. Czy patrzył. Operacja ze znieczuleniem ale musiałam być przytomna i kazali mi dużo mówić. Po godzinie coś się spierdloliło. Chyba dwadzieścia szwów wewnętrznych. Słyszałam krzyk lekarza i w ogóle nie czułam lęku. Są chwile kiedy nie ma obaw i dlaczego? Powinnam mu podziękować. A dzisiaj tłumaczyłam muzułmaninowi jak ważne jest Boże Narodzenie. Jakbym sama chciała w to uwierzyć.
Marzena Dziękuję, że to opisałaś. W Twojej odpowiedzi czuć, jak blisko byłaś granicy — i jak skomplikowane uczucia zostają po czymś takim: wdzięczność, bunt, pytania. Dla mnie Twój tekst bardziej mówi o pamięci ciała i o tym, że po ocaleniu trzeba jeszcze nauczyć się żyć. Cieszę się, że jesteś — i że piszesz, nawet jeśli to czasem bunt.
🩷
Mona Demona tak ciało pamięta. nie miałam zamysłu aby o tym pisać. samo wyszło:)) nie mogłam na siebie patrzeć.
Umieranie też może sprawiać przyjemność...
Ty tak piszesz z doświadczenia:) zastanawiam się dlaczego nie byłam wystraszona i pełna lęku. Widziałam śmierć. Nie swoją oczywiście:) wybudzili go ze śpiączki i zdążył się pożegnać. To było dziwne. W sumie to wisiało mi co robią. Chciałam zapalić i cała ta operacja to był cyrk. Muzyka na full głupie żarty nawet o seksie. Coś tam przeklinałam itd. Potem na sali pooperacyjnej krzyczałam że jestem głodna. Bo byłam głodna i to bardzo.
Marzena a oni to pewnie mieli w dupie?
Marzena "Można czerpać przyjemność z własnej potencjalnej śmierci" Wiktor Suworow
Don Chujan nie. nieieli w dupie. czułam ich ciała na sobie. przejebame jak mnie trzymali
Marzena to jakby próba zbiorowego gwałtu?
Don Chujan coś jakby. nie porównam bo jakoś zbiorowy gwałt misie nie przytrafił. ale ta muzyka ich żarty . Wyzwałam ich od rasistów
Marzena NIe fizycznego, ale mentalnego na swobodzie poruszania włanym ciałem ;)
Don Chujan daj spokój wiesz jak działa takie znieczulenie:)
Marzena, tak znieczulanie się bywa bardzo nieprzewidywalne momentami
Don Chujan masz rację 🙂 ale ja tak lubię
Marzena, pisanie poezji polega na nieprzewidywalności myśli które prowadzą do napisania tekstu ;)
Don Chujan owszem jak piszę to nigdy nie wiem o czym piszę po prostu chcę aby te słowa wyszły i potem jest lepiej spokojniej
Nie mieli*
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania