Bzykanie

Siedzę sobie w sadzie

Naturą przejęty

Gdy nagle zjawia się mucha

Chce na mnie usiąść

Gdzie była nie wiem

Bzycząca natrętna świntucha

 

W głowie mi mąci

W zmysłach świdruje

Bzycząca spokoju zakała

Gdy ja tu swe życie

Przemyśleć chciałem

Przez duszę dotrzeć do ciała

 

Me uszy wciąż słyszą

Me oczy widzą

A palce by chciały dotykać

Choć głowa już siwa

Choć żaru brakuje

To jeszcze chciałbym pobrykać

 

W radiu polityk

Na drodze policjant

W knajpie pijany poeta

Chciałbym stąd uciec

Od tego bzykania

Lecz jestem w samych skarpetach

 

Rady mi trzeba

Dzwonić pròbuję

Może poradzi coś Wacek

Gdy z telefonem

Robię dwa kroki

W krowi pakuję się placek

 

Czuję że zaraz

Jak zwierze w potrzasku

Zawyje i w wilka się zmienię

Gdy tak się wściekam

Pomstuję narzekam

Nagłe przychodzi olśnienie

 

Jeśli przed muchą

Uciec się nie da

Ani też sprytnie się schować

Trzeba bzykanie

To takie natrętne

Po prostu zaakceptować

 

Wsłuchać się mocno

W natrętne bzykanie

W te gęste wysokie wibracje

Może ta mucha

W tym ciągłym bzykaniu

Z tym ciągłym bzykaniem ma rację

 

Tak tak eureka

Niech żyje schemat

Który świntucha powiela

Bo nagle bzykanie

Mi nie przeszkadza

Gdy leżẹ w kwitnących morelach

 

I to bzykanie

choć mam swe lata

Zmysłów nie nadwyręża

I to bzykanie

Ciągłe bzykanie

Świetnie mnie nagle odpręża

 

Zamiast się martwić

Tonąć w zwątpieniu

I wciąż pomstować na muchy

Ja w tym bzykaniu

Właśnie w bzykaniu

Zacząłem szukać otuchy

 

No a ta mucha

Gdy moja cierpliwość

Tak gładko natręta przeleci

To znając życie

Wiem że wstręciucha

Gdzie indziej se bzykać poleci

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (2)

  • Ant godzinę temu

    natrętna świntucha 😂

  • Marabut

    NO !

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania