całkiem bez tytułu

wychodzę w noc już zasypiając

przed dom

słyszę za sobą

trzask krokwi i legarów

wytchnienie ścian i dachu

wchłanianych w piwnice w ziemię

patrzę w pole przed sobą w las

przecięte linią kolejową

gwizdem lokomotyw

ale nie o tym

idzie że wolny

w lotne smugi płowych sarn w tańcu

zygzaki kapryśnych przecinków zajęcy

baśnie dudnione kopytami dzików łosi jeleni

z psem jak ja przezroczystym

uwolnieni na radość

wędrowania dalej

Średnia ocena: 4.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania