Całość
Zaczęliśmy bardzo delikatnie
Zabrałem ją na spacer do parku
Poczuliśmy się tak swobodnie
jak dwie ptaszyny o poranku
Nie mogłem oderwać wzroku od jej oczu
Jej usta wzbudzały we mnie dziką rządzę
Jej zapach jak letnie kwiaty o zmroku
Jej włosy jak słońca spirale gorące
Poszliśmy do niej nie dbając już o nic
Zrobiła herbatę śmiejąc się przy tym
Podając mi kubek musnęła mej dłoni
Szepcząc do ucha, że to kwiat lipy
Może to dziwne ale coś stało się wtedy
Uczucie nieznane wypełniło me ciało
Umarły w sekundę me inne potrzeby
i zrozumiałem że razem tworzymy całość
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania