Całość

Zaczęliśmy bardzo delikatnie

Zabrałem ją na spacer do parku

Poczuliśmy się tak swobodnie

jak dwie ptaszyny o poranku

 

Nie mogłem oderwać wzroku od jej oczu

Jej usta wzbudzały we mnie dziką rządzę

Jej zapach jak letnie kwiaty o zmroku

Jej włosy jak słońca spirale gorące

 

Poszliśmy do niej nie dbając już o nic

Zrobiła herbatę śmiejąc się przy tym

Podając mi kubek musnęła mej dłoni

Szepcząc do ucha, że to kwiat lipy

 

Może to dziwne ale coś stało się wtedy

Uczucie nieznane wypełniło me ciało

Umarły w sekundę me inne potrzeby

i zrozumiałem że razem tworzymy całość

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania