cannes
Zabrałaś mnie do naszego prywatnego Cannes
złomowisko cierpień przy szkielecie starego kampera
powiedziałaś, że zetrzesz kurz z zapomnianych ran
i rozżarzysz nasze trudnopalne uczucie, choć
los je sponiewierał
Siedziałyśmy na wgniecionym dachu
wypełnionym brudną deszczówką
skradłaś nawet lawendę i róże
czułam się jak milion dolarów, jak diwa
gwiazda naszego prywatnego Cannes
Piłyśmy tanie wino, powoli, ważąc każdy łyk
i słowa, płynące potem gładko z ust
położyłaś smukłą dłoń na lśniącym biodrze
przypominając odsłonę Scarlett Johansson
stylizację lat dziewięćdziesiątych
Nasza miłość była trudnopalna
nie wystarczyło tych dziesięciu beczek benzyny
żeby wybuchła i zabiła ciebie, mnie
nie pokonali nas
to tylko iluzja łechcąca ego pozornie wygranych
zbudowana na ich płytkich umysłach
Ciała są celą dla myśli
przekroczyłyśmy tę blokadę
Pamiętam jeszcze, jak wzięłaś igłę
i czarny tusz, nie wiadomo skąd
zaufałam ci, gdy tatuowałaś
papierowe łódki na naszych udach
Płynęły po bezkresnym oceanie
namiętności, skrytej w rąbkach spódnic
i niewinnych, dziewczęcych łonach
Piękne, smutne oczy
łkały krzykiem
Skonałaś mi w ramionach, ostatni raz
całując papierową łódkę
Odeszłaś do swojego prywatnego Cannes
Komentarze (6)
Dziękuję :)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania