Carrige cz.1 - Poznajmy Marcusa

Rok 1253

 

Brudna, zatęchła uliczka w Carrige od lat była miejscem spotkań wszelakich typów spod ciemnej gwiazdy. Marcus to wiedział. Szedł swoją ulubioną, wydeptaną ścieżką w błocie do tutejszej karczmy. Nazywała się "Pod psim ogonem". O tej porze, jak zwykle była zagrodzona przez rozmaitą klientele. Wszedł z uśmiechem na ustach, pogładził swoje ryże włosy i skierował się w kierunku szynkwasu. Karczmarz, który w tym samym momencie krzyczał na jakiegoś pijanego obwiesia, popatrzył na rudego chłopaka.

 

- Czego tu?! - Krzyknął w kierunku Marcusa.

- A piwa poproszę... - Odpowiedział sucho chłopak.

- Chyba ci się lokale pomyliły hultaju! Rudych, a przepraszam... chorych nie wpuszczamy!

 

Marcus zaczął się denerwować. Położył dłoń na pasku od spodni, gdzie miał ukryty sztylet. Spojrzał w oczy karczmarza.

 

- Oberżysto... jeszcze raz usłyszę obrazę w moją stronę, a zaczniemy się gniewać... - Powiedział wściekle chłopak.

- No chyba cię syneczku... Blind ho no tu! - Krzyknął właściciel.

 

Drągal z okropnymi bąblami na twarzy, który dotąd stał w kącie, podszedł do szynkwasu. W prawej dłoni dzierżył długi miecz. Zmierzył Marcusa wzrokiem.

 

- Proszę opuścić ten lokal i nie denerwować właściciela. - charknął wysoki drab.

 

Ryży nie wytrzymał. Wyciągnął sztylet i zwinnym ruchem przeskoczył szynkwas. Przymierzył sztylet do gardła karczmarza. Drągal mocniej złapał miecz. Pijaczek, który cały czas przyglądał się sytuacji z ciekawością, zaczął się śmiać. Blind zdzielił go mieczem. Polała się krew.

 

No i zaczęło się. Krzyk, paniczna ucieczka klienteli oraz pranie się po pyskach honorowych gości lokalu. Wielki drap z wściekłości kopnął w zwłoki pijaka.

 

- Zrobimy tak! Dacie mi piwo, a potem się tu prześpię. Na następny dzień opuszczę lokal i nigdy tu nie wrócę. W przeciwnym wypadku, obecny mój zakładnik, zginie. - Powiedział spokojnie Marcus.

- Dobrze, dobrze... Blind przygotuj pokój dla tego człowieka! - Krzyknął w stronę drągala karczmarz.

 

Drab pobiegł do drzwi, które znajdowały się po drugiej stronie lokalu. Po chwili zniknął. Marcus zniżył sztylet. Wtedy padł cios. Upadł na ziemie. Bolała go szczęka. Karczmarz wyciągnął z leżącej nieopodal beczki, sporych rozmiarów, kuszę. Wsadził bełt i wymierzył w chłopaka.

 

- Jakieś ostatnie słowa? - Spytał pogardliwie.

- Tak... pieprz się!

 

Padł strzał. Marcus w ostatniej chwili przeturlał się i wbił ostrze w brzuch właściciela. Na posadzkę polała się krew. Sporych gabarytów ciało, runęło na drewnianą posadzkę. Chłopak wyciągnął broń. Schował się za szynkwasem. W tej samej chwili, drągal Blind wszedł do głównej sali przybytku. Zauważył zwłoki swojego szefa. Był wściekły.

 

- Gdzie jesteś parszywcze?! No wyłaź! - Mówił podniesionym głosem.

 

Sztylet został rzucony z chirurgiczną precyzją. Trafił idealnie w serce. Ochroniarz przybytku "Pod psim ogonem" padł na ziemie. Marcus wstał i zobaczył, że ostatni goście opuścili lokal. Był sam z trzema trupami - karczmarza, ochroniarza oraz pijaczka. Wyciągnął swoją broń z martwego Blinda. Uśmiechnął się. Wiedział, że za niedługo pojawi się tu cały oddział strażników miejskich. Schował sztylet, splunął na podłogę i wyszedł z karczmy. Musiał znaleźć miejsce do przespania. Dalsze losy potoczyły się dla rudego chłopaka niespodziewanie dobrze... jednak to już inna historia.

 

Kochał przygody, a kolejne były przed nim. I to go cieszyło najbardziej.

 

To jest Marcus...

 

-----------------------

 

Cz. 2 - Poznajmy Lady Lindy

Cz. 3 - Początek właściwej historii

 

Nowa seria będzie szła w parze z pozostałymi dwoma.

Następne częściCarrige cz.2 - Poznajmy Lady Lindy

Średnia ocena: 4.8  Głosów: 5

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (4)

  • Chris 15.07.2015
    Mega :) choć mogłeś troszeczkę bardziej opisać tę burdę ;) 5
  • Anonim 15.07.2015
    Historia fajnie i niebezpośrednio pokazuje charakter Marcusa. Wszystko dzieje się dynamicznie więc bardzo przyjemnie się czyta. Hmmm powiem szczerze nie wiem czy chcesz z tego zrobić dark fantasy, ale jeśli tak to przemalowałbym nazwę karczmy na bardziej klimatyczną No i jest parę pomniejszych błędów np. "- Jakieś ostatnie słowa? - Spytał pogardliwie." - wydaję mi się że "spytał" w takich warunkach powinno zaczynać się od małej litery, ale głowy nie dam... 4.5
  • zaciekawiony 27.09.2015
    "- Proszę opuścić ten lokal i nie denerwować właściciela. - charknął wysoki drab. " - wybitnie średniowieczna mowa.

    "- Zrobimy tak! Dacie mi piwo, a potem się tu prześpię. Na następny dzień opuszczę lokal i nigdy tu nie wrócę. W przeciwnym wypadku, obecny mój zakładnik, zginie." - i miał zamiar przespać się trzymając zakładnika ze sztyletem pod brodą?

    "Pijaczek, który cały czas przyglądał się sytuacji z ciekawością, zaczął się śmiać. Blind zdzielił go mieczem. Polała się krew. " - oczywiście ochroniarz nie mógł płazować?

    "Wtedy padł cios. " - czyżby Niewidzialna Ręka Rynku? Kto go powalił, bo jakoś tego nie widzę...

    Rozumiem, że opowiadanie dzieje się w umownych realiach które tylko udają że to jakieś tam czasy historyczne?
  • Johnny2x4 27.09.2015
    No chyba raczej? Ja nie wykorzystuje średniowiecznej mowy, bo jest zbędna i mogłaby być ciężka do zrozumienia. Drugi wytyk jest dziwny, bo kompletnie rozumiem o co ci chodzi. W przypadku ciosu to użyj wyobraźni ;)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania