Poprzednie częściCarrige cz.1 - Poznajmy Marcusa

Carrige cz.2 - Poznajmy Lady Lindy

Rok 1253

 

Królestwo Marikslam znane było ze swojego ogromnego bogactwa. Tutejszy król Maric uwielbiał przepych i wygody. Także stolica państwa - Carrige, od zawsze uważana była za jedną z najpiękniejszych na świecie. Miała co prawda swoje biedniejsze dzielnice, ale które miasto ich nie posiada?

 

Pałac w Carrige położony był w centralnym punkcie miasta. Wieżyczki, okiennice i proporce z godłem Marikslam. Wszystko to otoczone ogromnym murem. Można powiedzieć, że to było miasto w mieście. Dzielnica zamkowa wyraźnie odstawała pod względem majętności od reszty miasta.

 

Dla Lady Lindy nie miało to znaczenia. Obudziła się w swoim ogromnym łożu z nadzieją, że kolejny dzień przyniesie jej dużo radości. Miała nawet pewne plany. Bardzo polubiła syna kucharza i chciała z nim porozmawiać. Często chodziła do kuchni, gdzie godzinami rozmawiała z Barrym. Jednak wiedziała jedno. Ojciec ma wobec niej inne zamiary. A dowiedziała się o tym po przeczytaniu leżącego na stoliku listu.

 

"Do Lady Lindy Karaldet! Proszę niezwłocznie udać się do sali tronowej! Sprawy związkowe! Podpisano: Jan Gelevert - Królewski szambelan"

 

Wstała niechętnie i wezwała służącą Martę, jej najlepszą przyjaciółkę w zamku. Podczas ubierania gorsetu, Lindy postanowiła wypytać ją o "sprawy związkowe" z listu. Czy przypadkiem czegoś nie wie.

 

- Marto... mam do ciebie pytanie. - Oznajmiła Lindy.

 

Służka mocno związała gorset.

 

- Słucham najjaśniejsza pani.

- Dowiedziałam się z listu, że w sali tronowej, dowiem się coś na temat spraw związkowych... nie wiesz nic na ten temat? - Spytała księżniczka.

- Niestety nie wasza wysokość... ale dowiedziałam się od stajennego, że w nocy przyjechał Sir Marclair Sunsir z Turentu... - Powiedziała jednym tchem służka.

 

Maclair Sunsir z Turentu to młody rycerz, który wsławił się wieloma wygranymi pojedynkami rycerskimi. Miał też jedną słabość. Były nią kobiety. A zwłaszcza jedna. To najbardziej przerażało Lady Lindy.

 

- Dziękuję, że mi o tym powiedziałaś Marto... możesz odejść. - Powiedziała smutno księżniczka.

 

Służąca skłoniła się i wyszła z sypialni. Lindy z ponurą miną, ubrała swoją najładniejszą sukienkę, która była przeznaczona na balety. Bała się. A apogeum nerwów osiągnęła przed drzwiami do sali tronowej. Skinęła głową w kierunku szambelana. Był to znak, że jest gotowa.

 

W sali był cały dwór. Głowy dwóch królestw - król Maric z Marikslam oraz król Saras z Turentu. Obok nich stał uśmiechnięty sir Maclair.

 

- Dostojnie panie i mężni panowie, przybyła księżniczka Lindy! - Ogłosił Jan Gelevert donośnym głosem.

 

Nie miała pojęcia, co się w ogóle dzieje. Skierowała się w kierunku ojca. Zauważyła kapłana z pobliskiego klasztoru, który stał pośród tłumu. Ukłoniła się przed władcami, jak nakazywała dworska etykieta. Maclair Sunsir podszedł do księżniczki i pocałował jej dłoń.

 

- Przepraszam bardzo... ale co tu się dzieje? - Spytała skonsternowana.

 

Odpowiedź przyszła szybko... ale nie była taka jak być powinna. Ogłosił ją niezawodny szambelan.

 

- Witamy zebranych tu gości, na ślubie pary królewskiej!- mężnego Sir Maclaira Sunsira z piękną Lady Lindy Karaldet!

 

Lindy oniemiała. Kapłan wyszedł z tłumu. Maclair mocno chwycił dłoń księżniczki. Próbowała protestować, ale na nic się to zdało. Po godzinie było po wszystkim. Król Maric szybko opuścił ceremonię wraz z Sarasem.

 

Później dowiedziała się, że chodziło o sojusz między państwami. Sama Lindy nie wytrzymała życia z Maclairem, który spraszał coraz to nowe dziewczyny do łóżka. Uciekła. A pomocną dłoń w tej kwestii, wyciągnęła do niej Marta. Staż opętańczo ją szukała. Uciekała przykryta czarnym płaszczem, przez dzielnice biedoty. Po drodze potrąciła ryżego chłopaka i upadła na ziemię. Spojrzała mu w oczy. Wiedziała.

 

To jest Lady Lindy.

 

--------------------------------

 

Cz.3 - Prolog

Cz.4 - Plan doskonały

Średnia ocena: 4.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (3)

  • Anonim 16.07.2015
    Król Maric? Jak w Dragon Age ^^ Cieszę się że wreszcie będzie prolog bo na dobrą sprawę dwa początkowe rozdziały to kawałki życia charakteryzujące bohaterów. Mam zarzut do Lindy - jest nijaka, ni to dobra, ni to zła. Nie ma żadnej cechy sztandarowej, ot taka postać. Marcus w tym wymiarze znacznie bardziej mnie przekonał do siebie, dlatego tu dam 4.
  • zaciekawiony 27.09.2015
    " Lindy z ponurą miną, ubrała swoją najładniejszą sukienkę' - w co ubrała sukienkę?
  • Johnny2x4 27.09.2015
    Ty rozumiesz zdanie, które przeczytałeś? Raczej nie.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania