C.D.Friedrich: Wędrowiec nad morzem mgły

Mgła okryła dolinę, korony drzew rozpuściła w sobie. Oblepiła wierzchołki i podnóże gór. Skały jak wyspy. Wędrowiec stoi i na wzniosłość patrzy. Surdut ma miejski, materiał tkany, do drogi w góry nieprzygotowany. Na szczycie się zatrzymał, jak z innego świata. Mgła rude skleiła włosy. Gdzie wzrok zatrzymał, nie wiadomo. Patrzy w nieskończoność. Ni wiatru, ni oparcia, wędrowiec laską się podpiera. I niebo na górach się oparło. Wczoraj nie wiadomo gdzie, dziś tu, a jutro..

 

Kopię obrazu Friedricha z wędrowcem w górach na mgłę patrzącego, powiesili w salonie warsztatu samochodowego. Dział BHP zadbał o relaks załogi. Od pracy odrywa widok kojący, komentuje go chętnie lud pracujący.

-Dwieście lat historii sztuki, wreszcie się czegoś o sztuce dowiecie.

-Ale nikt szefie, nie zrobił analizy ryzyka...

-Przestrzeń ogromna, szefie, a zagrożenia?

-A co, jak go lęk ogarnie na skraju urwiska? Ograniczona widoczność z mgły powodu, brak barierek i kasku, i samotna droga. A kto za akcję ratunkową zapłaci?

-A jak tam dotarł? Konno czy pieszo?

-Środki trzeba podjąć zaradcze: odciągnąć gościa od urwiska, śmierć może być bliska.

-W kamizelkę odblaskową trza go wyposażyć.

-To romantyczny bohater, wszystko się może zdarzyć.

-A czy romantyzm badania posiada lekarskie?

-Może niech się od przepaści lepiej odsunie.

-A nawet jak w dół runie, co się tak martwicie. Klient na brykę czeka, kiedy silnik zrobicie?

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania